piątek, 3 października 2014

Rozdział 5

Kiedy już wiedziałam wszystko o mamie od razu wyszłam do moich przyjaciół Ewana i Alexsi <3
Chciałam im wszystko opowiedzieć o tym co się wydarzyło przez te 2 godziny . Kiedy już doszłam do parku zauważyłam ich i podbiegłam krzycząc :
- Nie uwierzycie co się stało przez te 2 godziny
- CO! :D
- Moja mama jeździła końmi !
- Co?! Jak to - powiedziała ze zdziwieniem Alexsi
- No... też nie wierzyłam ale już wiem , dlaczego rodzice zabraniają mi jeździć :(
- Czemu co się stało ?
- No moja mama miała wypadek na koniu w moim wieku wylądowała w szpitalu i oni bardzo się o mnie boja , żeby mi się nic nie stało ...
- No ale chyba nie przestaniesz kochać koni ?
- No na pewno nie ale tylko mówię wam o tym żebyście wiedzieli
- No ok , już się nie smuć przecież wszystko już jest pod kontrolą ;) - powiedzieli razem przytulając mnie z całej siły :)
- Ejj ... Udusicie mnie zaraz :D
- O to chodzi hahahaha ... :D :D :D
- Ok Kochani ja niestety muszę już lecieć bo jak się okazuję jedziemy na kolację do mamy koleżanki i muszę już iść się uszykować :) Więc Papa spotkamy się jutro ?
- Tag oczywiście kochana miłej zabawy ;)
- Dzięki ...

Po tej rozmowie pobiegłam do domu żeby zdążyć się przebrać założyłam białą sukienkę rozpuściłam włosy i poszłam

Od razu usłyszałam :
-Kochanie jesteś piękna
- Dziękuję bardzo mamusiu :) Starałam się wyglądać ładnie
- To dobrze ok jedziemy .
Wsiadłam do samochodu i czekałam , aż spotkam się z nowymi ludźmi miałam nadzieję , że okażą się super ale jeżeli tata i mama ich lubią i przyjaźnią się z nimi od dzieciństwa to muszą byś fajni .


* 25 minut później *

 Kiedy do jechaliśmy na miejsce zobaczyłam znany mi motor patrzyłam na niego jakieś 2 minuty aż ktoś otworzył drzwi . Moja mama z tatą od razu zaczęli się witać gadać przytulać całować a ja tak stałam i patrzyłam , aż wreszcie usłyszałam głos którego znałam . I dobrze myślałam bo to był Maxs czułam jak zapadałam się pod ziemię nie wiedziałam czy patrzeć mu w oczy żeby mnie poznał czy nie . Więc szybko odwróciłam się w inną stronę i pobiegłam wszyscy krzyczeli , żebym wracała i gdzie idę aż usłyszałam Maxs biegnij za nią zatrzymaj ją !
- Dobrze mamo .
Biegłam przed siebie aż trafiłam do lasu było tak pięknie , że się zatrzymałam <3 Kochałam patrzeć na gwiazdy na niebie i co się z nich wytworzy ale było coś piękniejszego dzisiejszej nocy zobaczyłam oświecone małe jeziorko . Które przypominało mi coś z dzieciństwa ale nie miałam pojęcia co to mogło być . Aż tu nagle usłyszałam :
- Pięknie co ? - mówił idąc w moją stronę
- Tak ale czy możesz iść ?
- Ale dlaczego chcę cię poznać wydajesz się fajną dziewczyną :)
- Tak tylko jak mnie zobaczysz to zmienisz zdanie
- Czemu odwróć się
- Ale jak coś to nie moja wina nie ja tego chciałam
- Dobrze
Bardzo powoli i nie śmiało odwracałam się do Maxsa ta chwila była dla mnie bardzo dziwna . Kiedy już do końca się odwróciłam Maxs powiedział :
- Lucy ?
- Tak ja i co mówiłam żeby się nie odwracać
- Nooo właściwie dobrze że się odwróciłaś bo miałem chęć zapytać cię o chodzenia haha
- Aha bardzo śmieszne ja już może pójdę . Cześć .
- Nie poczekaj nie chciałem cię urazić - powiedział łapiąc mnie za rękę .
- Ale się stało ja już idę  Cześć !
- Lucy poczekaj . Mam dość kłócenia się z tobą rozumiesz !
- Tak ale mówisz to tylko poza liceum tak to jest wszystko od początku nie widzisz tego ?
- Widzę ale ...
- Ale tam masz swoich kolegów i koleżanki na których ci bardzo zależy więc ja nie mam tu nic do gadania na temat kłótni z tobą .
- No ale ja jestem tylko tam taki chamski ale jak chcesz to się zmienię a poza szkołą nie jestem taki uwierz mi - powiedział wzdychając .
- Poco mi to mówisz ?
- Yyy to głupia sytuacja .
- No mów ...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Co będzie dalej już dowiecie się w kolejnym rozdziale ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz