piątek, 31 października 2014

Rozdział 25

Usiadłam na stołeczku obok fortepianu i zaczęłam przyciskać różne guziki ale po chwili zobaczyłam nuty.A że się trochę znałam mogłam coś zagrać.Więc postanowiłam zacząć.Kiedy grałam zamknęłam oczy i pomyślałam o mamie siedzącej przy mnie i patrzącej jak idę na przód ale to niestety było już nie możliwe.Ale nie chciałam znów pogrążać się w smutku i grałam dalej ze względu na wszystko.Nie chciałam,żeby mój uśmiech zszedł mi z twarzy więc powiedziałam:
-Lucas graj ja będę tańczyć
-No dobra-uśmiechnął się szeroko
A ja zamiast tańczyć jak normalna dziewczyna stepowałam dla lepszego humoru też po to,żeby nadrobić zaległości z bratem.Lucas zaczął głośno się śmiać z mojego tańca,a ja śmiałam się razem z nim.Po skończonych wygłupach usiadłam gwałtownie na podłogę bo byłam bardzo zmęczona i się nie dziwiłam po takiej zabawie jakby nie można było się zmęczyć.Aż usłyszałam:
-Haha tańczysz znakomicie
-No wiem dziękuję
-Haha nie ma za co
-Ale teraz ty pokaż co potrafisz
-No ok to ty grasz...
-Dobrze...
Zaczęłam grać i jednocześnie patrzyłam co działo się z tyłu mój brat tańczył znakomicie.Nie widziałam jeszcze go w takiej akcji.Po skończonej piosence wstałam i ze zdziwioną miną powiedziałam:
-Nie spodziewałam się tego.
-To znaczy czego?-odpowiedział uśmiechnięty
-No,że tak się ruszasz
-Hehe teraz wiesz
-Noo-roześmiałam się i skierowałam się do okno,żeby zobaczyć czy jest już słońce kiedy wyjrzałam przez okno słońce przebijało się już zza chmur i niebo się przejaśniało.A ja postanowiłam zejść na dół przebrać się w szorty i niebieską bluzę i pobiegłam bez żadnego pożegnania do sklepu z którego wróciłam przed 2 godzinami bez niczego.Weszłam do najbliższego supermarketu i wybrałam ciepłe bułki,masło,ser,płatki,mleko,napój i coś słodkiego na poprawę humoru.I ruszyłam do kasy no no powiedziałam:
-Coś szykuje się dużo stania-była przeogromna kolejka kończąca się na pół sklepu pomyślałam:Czy ludzie też nie mają dziś nic a nic w lodówce.Może i tak no ale trzeba postać,żeby nie być jutro głodnym.

*15 minut później *

Nareszcie doszłam do kasy pani wszystko szybko i sprawnie  policzyła a ja tylko patrzyłam i ją podziwiałam,że jej te ręce nie odpadną.Po policzeniu wszystkiego suma nie wyszła zbyt niska ale też nie zbyt wysoka.Zapłaciłam i szybko wyszłam na świeże powietrze ochłonąć.

czwartek, 30 października 2014

Rozdział 24

17:30-No godzina kiedy się obudziłam,a tu jeszcze ciągle padało nie było co robić bo nie można wyjść na dwór nawet do pobliskiego parku spotkać się z przyjaciółmi i im wszystko powiedzieć co się stało.Bardzo mi źle,że nie ma ich tu dziś ze mną,ale to też moja wina bo nie żegnając się z nimi pobiegłam do Maxsa.No ale mam nadzieje,że oni to zrozumieją i nie będą mieli do mnie żalu.Ale teraz jestem bardzo głodna i muszę chyba sobie coś zrobić do jedzenia.Zrobię sobie naleśniki i Lucasowi.Tylko gdzie on się podział?Może nie chciał mnie budzić i poszedł do domu,a może po prostu poszedł pooglądać dom.W którym nie był od czternastu lat.Nie namyślałam się długo i weszłam po schodach wołając go na kolacje:
-Lucas jesteś?
-Ooo Lucy obudziłaś się wreszcie już myślałem,że będziesz tak spała do jutra i nie chciałem cię budzić.Mam dla ciebie niespodziankę ale to po kolacji bo jestem głodny jak wilk
-Dobrze,a jaką niespodziankę
-No nie mogę ci powiedzieć bo wtedy jej nie będzie
-Dobra-uśmiechnęłam się i skierowałam do kuchni w której zawsze mama urzędowała
-Co będziemy jeść?
-Naleśniki z dżemem truskawkowym
-Ooo pycha nie mogę się doczekać
-Ja też-powiedziałam z uśmiechem na twarzy,a myślałam,że już się nie pojawi

-To ja może przygotuje talerzyki i widelce?
-No dobrze to talerzyki są w szafce u góry a widelce tu w szufladzie
-Ok a masz serwetki?
-Tak leżą na blacie
-Dobrze dzia idę szykować na stół
-Dobra dziękuję
-A za co?
-No za to,że mnie wspierasz i,że nie jestem sama pojawiłeś się w dobrej sytuacji
-Nie ma za co od czego ma się rodzinę
Uśmiechnęłam się i nalałam ciasta do naleśników na patelnie.Żeby było lepiej smażyć zawsze włączałam sobie muzykę.To mi poprawiało humor i widziałam,że nie tylko mi,a mojemu bratu tak samo.Mój brat świetnie śpiewał,grał ale też super się ruszał.Powiedziałam z roześmianiem:
-Super tańczysz
-Aaa no wiesz lata praktyki ale zaraz zobaczymy jak tańczysz ty
-Nie ja nie umiem
-Chodzisz gdzieś do jakiejś grupy tanecznej?
-Tak chodzę
-No to umiesz smaż szybko naleśniki i tańczymy-Lucas powiedział uśmiechnięty
-A nauczysz mnie tego układu?
-No jasne jak ci się podoba
-No jasne,że tak!
-Ok to zaczynamy jak usmażysz naleśniki
-Dobrze zgadzam się ale po kolacji idziesz pokazać mi niespodziankę
-No ok nie odpuścisz dziś?
-Nawet o tym nie myśl
-Dobra-roześmiał się
A ja dalej smażyłam naleśniki.Postanowiłam przekręcić jednego ale nie tak zwyczajnie tylko tak ekstra i porzuciłam go do góry.No i nagle klops przykleił się do sufitu a ja zaczęłam się śmiać od raz Lucas podszedł,żeby zobaczyć co się stało ale to nie najlepsze co się stało po chwili naleśnik spadł na głowę mojego kuzyna,a ja miałam ubaw jak nigdy do tond i nie mogłam się powstrzymać od śmiechu a mój biedny brat był nieszczęśliwy.Powiedziałam do niego z roześmianiem:
-Może spróbujesz...Haha
-Haha śmieszne ale mogę spróbować może się udał po tylu przygodach
-Dobra dobry?
-Taaa
-Haha dobrze chyba nie jestem najlepsza do takich ekstremalnych rzeczy więc dam inną propozycję zjemy może serek?
-no dobry pomysł-odpowiedział z uśmiechem
-Ok pójdziemy już do tej niespodzianki?
-Ok ale weź telefon bo potrzebny żeby była muzyka do tańca
-Dobrze to tam będziemy uczyć się układów?
-No możemy
-Dobrze to chodźmy...
Po wszystkich akcjach weszliśmy na górę kierując się na strych nie wiedziałam jeszcze co dla mnie przyszykował Lucas ale myślałam o czymś miłym i wesołym.Kiedy doszliśmy do drzwi brat zakrył mi oczy chustką i poprowadził na strych.Powiedziałam:
-Mogę już?
-Noom
Kiedy zdjęłam chustkę to stałam na środku strychu na którym nic się nie zmieniło tak samo był opuszczony i nic w nim nie było zapytałam się:
-I poco mnie tu przyprowadziłeś?
-No bo to jeszcze nie koniec chodź
-Ale gdzie mam iść?
-Za mną
-No dobra
Idąc za nim nie wiedziałam gdzie szliśmy,a przecież byłam w swoim domu i powinnam znać wszystkie zakątki w nim ale okazało się inaczej najfajniejsze miejsce w tym domu znał mój bart od dzieciństwa o nim nie miałam pojęcia mama i tata nic mi o nim nie powiedzieli.Było tam tak pięknie na około paliły się lampki przypominało mi to domek na drzewie.Nie mogłam oderwać od niczego wzroku ale kiedy doszłam na koniec pokoju schowanego na strychu stał tam wielki fortepian nie wierzyłam własnym oczom i zapytałam kuzyna:
-Kogo to?
-Twojej mamy
-Naprawdę?
-Tak przychodziła tu jak miał ciężki dzień
-Aha a ty wiedziałeś od początku?
-Nie  dowiedziałem się od mojej mamy nie dawno
-Aaa to dobrze bo myślałam,że nie znam swojego domu za dobrze
-Hehe chcesz może zagrać?
-No spróbuje ale nie wiem czy będę umiała.
-Dasz radę

środa, 29 października 2014

Rozdział 23

Po przeczytaniu całego listu nie patrząc na pogodę wybiegłam na balkon,żeby ochłonąć byłam taka zdołowana kiedy o tym wszystkim myślałam.Nie wiedziałam czy mam płakać czy cieszyć się tym,że znalazłam to pudełko.Miałam nadzieje,że wszystko się ułoży i będę szczęśliwa.Moim rodzice są ze mną tylko nie tu ale patrzą na mnie z góry i mnie wspierają pilnują jak w życiu rzeczywistym.Mam jeszcze poczucie winy,że nie spędzałam z nimi dużo czasu ale myślę,że to rozumieją może pada dlatego,że moi rodzice odchodzą.A może tylko po to,że jest taka pogoda tego nie wie nikt.Mam nadzieje,że kiedyś się jeszcze raz uśmiechnę i poczuję,że żyję teraz muszę znaleźć tą gitarę bo Lucas czeka tam na dole od 20 minut i dziwne,że mnie nie wołał.Ooo jest nareszcie znalazłam!Przez cały czas leżała na półce.A ja jej nie zauważyłam no ale każdemu się zdarzy nie zauważyć ok idę na dół.Zeszłam i zobaczyłam Lucasa który trzymał w ręku zdjęcie mamy,taty i moje.Powiedziałam
kierując się do niego:
-Tęsknię za nimi
-O boże nie wiedziałem kiedy przyszłaś
-Aaa ja jestem cicha-uśmiechnęłam się
-Taa o masz gitarę ty też grasz?
-Nie przyniosłam,żebyś ty mi coś zagrał
-Aaa ale ja nie umiem grać jak ktoś na mnie patrzy.
-No to się postaraj zapomnieć,że tu jestem i zagraj dla siebie
-No dobrze a dlaczego cię tak długo nie było?
-Aa znalazłam coś ważnego i musiałam to przeczytać.
-No mniejsza z tym uwaga gram.
Kiedy mój bat zaczął grać ja usiadłam wygodnie i wsłuchałam się w muzykę tak,aż usnęłam.
Rozdział 22 Dziękuję wszystkim za to,że we mnie wierzycie!

Kiedy doszliśmy na miejsce bardzo podziękowałam Lucasowi i zdążyłam wejść i pożegnać się z nim a w jednej chwili zaczęło lać prawie nic nie było widać.Nie chciałam,żeby mój brat się rozchorował i krzyknęła na niego przez uchylone drzwi.Żeby się zawróciła i zrobił to.Od razu kiedy wszedł zdjął kurtkę i podziękował mi za to,że go w puściłam.Powiedziałam:
-Może dobrze będzie się trochę wysuszyć bo się rozchorujesz?
-No dobra a gdzie łazienka?
-Na górę i po lewo
-Ok dziękuję
Kiedy Lucas poszedł trochę się wysuszyć to ja zrobiłam coś do jedzenia chociaż w lodówce zostało niewiele.Postanowiłam wrócić do dzieciństwa z moim kuzynem i zrobić płatki z mlekiem obydwoje bardzo to lubiliśmy jak też truskawki czy marchewki.Wzięłam mały garnuszek i wlałam do niego mleko potem z szafki wyciągnęłam dwie miski i nasypałam płatków.Wszystko gładko poszło na czas ugotowało się mleko i posiłek było gotowy do jedzenia.Czekając na brata poszłam włączyć telewizor.Zdążyłam to zrobić i Lucas przyszedł.Pomyślałam:Ile lat nie miałam z nim kontaktu?
Aż on powiedział:
-Lucy opowiedz mi coś o sobie bo kiedy bawiliśmy się w piaskownicy nie było to możliwe bo mieliśmy po 4 latka
-Dobrze.Więc tak kocham jazdę konną,lubię tańczyć śpiewać i czytać książki.Nie lubię ludzi którzy się uważają za kompletne damusie jak na przykład:Susana i jej przyjaciółeczki.Po prostu one wyprowadzają mnie z równowagi.Teraz ty gadaj o sobie.
-No to tak lubię grać na gitarze,jestem trochę muzykiem,też nie lubię takich ludzi jak ty,lubię naleśniki truskawki i płatki z mlekiem jak ty.No i to na tyle.
-No to się dobrze składa,że lubisz grać na gitarze zaraz wracam-powiedziałam i szybko pobiegłam na górę.Szukając mojej gitary znalazłam coś co było dla mnie nowe.Było to jakieś pudełko i na na nim pisało LOVE.Szybko otworzyłam je z ciekawości i zobaczyłam.Zobaczyłam mamę mnie tatę,ale było coś ważniejszego.Kartka ale nie zwykła kartka tylko list od taty i mamy.Pisali go od mojego dzieciństwa było to takie słodkie.Musiałam zacząć to czytać więc postanowiłam to zrobić...
     
                                                  Kochana Lucy !
Piszę ten list po raz pierwszy właśnie przyszłaś na świat jesteś taką piękną malutką dziewczynką widać już po tobie,że będziesz dobrym dzieckiem.Lucy kochanie tata właśnie cię ogląda i nie może się na patrzeć mówi:Że jesteś najcudowniejszą dziewczynką jaką kiedykolwiek widział.
Tydzień potem:No i wreszcie jesteśmy w domku,a ty tak słodko spisz no ale to dla mnie dobrze bo ciągle tylko płaku płaku było.Mam teraz chwilę wolną żeby pisać ci wszystko dalej.Kiedy przyszliśmy do domu babcia,dziadek,ciocia,wujek,twój też malutki kuzyn przyszykowali dla ciebie niespodziankę chociaż im się nie udała no bo wiesz jak spałaś to się na nich wściekłam bo nie chciałam,żebyś się obudziła no ale na złość tak się stało.

Miesiąc później:Kochanie mama właśnie cię karmi,a ty nie chcesz no i bam ubrudziłaś mi kartkę no nie i jak ja napiszę dalej.Dobrze więc kończę na dziś tylko powiem ci,że jesteś strasznym brudaskiem.
Masz już 10 lat no i jeszcze nic nie wiesz o tym liście miejmy nadzieje,że się nie dowiesz aż do osiemnastki.Wiemy już co lubisz już jako malutka dziewczynka marzyłaś o jeździectwie końmi.No teraz zdradzę ci tajemnice tez bardzo kochałam konie ale niestety miałam nie szczęśliwy wypadek i trafiłam do szpitala więc mam nadzieje,że ty będziesz na siebie uważała.
Jesteś w wieki 14 latki - to jak wiadomo lata dorastania,buntowania no na pewno będziesz wiedzieć o co chodzi jak kiedyś to przeczytasz.Dobrze nie mogę długo pisać bo zaraz przyjdziesz ze szkoły i to odkryjesz przez swoją osiemnastką a tego nie chcemy bo masz jeszcze na to 4 lata.
No no liczysz już lat 15 masz teraz urodziny bawisz się z przyjaciółmi a ja bardzo się ciesze,że wreszcie znalazłaś jakieś swoje bratnie duszy bo do tej pory nikogo nie miałaś i byłaś sama w szkole.Ale na szczęście ci się udało odnaleźć ich mają na imię Alexsi i Ewan bardzo się lubicie a ja bardzo lubię ich bo pasują do ciebie a ty do nich bardzo dobrze się dogadujecie.I spędzacie ze sobą mnóstwo czasu.
Kochanie masz 16 lat to już wiek bardzo odpowiedzialny nie będę dużo pisać bo nic się nie zmieniło jesteś tak samo śliczna masz tych samych przyjaciół mieszkasz tam gdzie mieszkasz i jesteś szczęśliwa każdą chwilą życia i to mi się bardzo  podoba i tas samo tacie.
No wreszcie doszedł ten rok 17 latka ulala kochanie jesteś teraz za siebie odpowiedzialna tak uważasz ale my z tatą się jeszcze o ciebie boimy no ale co wreszcie trzeba będzie ci zaufać.No twoim przyjaciele właśnie zabierają cię na jakiś spacer nie chcę ci się iść ale wreszcie się zgadzasz.No kochanie niedługo koniec roku,a my musimy jechać z tatą do chorej babci musisz zostać sama w domu myślę,że sobie dasz radę i bardzo mi przykro z powodu,że nie będzie nas na twoim zakończeniu roku bardzo cie przepraszamy.Ale kochanie pamiętaj:ZE WZGLĘDU NA GODZINĘ,CZAS CZY MIEJSCE ZAWSZE JESTEŚMY PRZY TOBIE I KOCHAMY CIEBIE.
Po tym co przeczytałam w liście moje oczy zrobiły się mokre i zaczęłam płakać bo wiedziałam,że ten list już się skończył i to był ostatni napisane przez mamę dzień.To co jest ostatnie w liście wzruszyło mnie najbardziej ale chociaż kiedy będę smutna,sama,zła,zawsze sobie przypomnę słowa mamy która bardzo mnie kochała i nie jestem na nią zła,że się o mnie tak martwiła bo już to zrozumiałam.Ale jestem na siebie zła bo kiedy miałam wolna chwile nigdy nie spędzałam tak dużo czasu z mamą i tatą ile powinnam i teraz tego żałuję i teraz zawsze kiedy spotkam osobę tą która nie spędza dużo czasu z rodzicami bo woli coś innego od nich powiem że ze względu na wszystko trzeba to robić bo nie wiadomo co może się zdarzyć i kiedy.Bo potem będziemy tego żałowali....

Rozdział 21 Część 2

Miałam nadzieje,że Maxsowi nic się nie stało i dotrze na zakończenie.Minęła godzina a go nie było pomyślałam:Może miał wypadek! i coś mu się stało.Ale nie myślę o tym nie chcę może po prostu zaspał albo zapomniał ale to bez sensu przecież by nie zapomniał o zakończeniu roku.

*Godzinę Później*

Kiedy zakończenie roku dobiegło końcu szybko nie żegnając się z przyjaciółmi wybiegałam ze szkoły w stronę domu Maxsa.Kiedy doszłam zapukałam,a otworzyła jego mama zapytałam:
-Dzień doby jest może Maxs?
-Ooo kochanie jest niestety rozchorował się i nie poszedł na zakończenie roku
-Aa czy bym mogła...
-Tak wchodź kochanie
-Dziękuję
Szybko weszła i pobiegłam do pokoju bez pukania weszłam i powiedziałam:
-Wiesz jak się martwiłam myślałam,że miałeś jakiś nieszczęśliwy wypadek albo coś
-Spokojnie jestem tu w jednym kawałku po prostu zachorowałem
-No teraz to już wiem wszystko i jestem już spokojna ok ja niestety idę bo dziś przyjeżdżają rodzice muszę być wcześniej w domu żeby posprzątać i iść na jakieś małe zakupy.
-Dobrze trzymaj się kochana.Pa
-Pa Maxs ty też się trzymaj
Kiedy wychodziłam spojrzałam zza ramienia i uśmiechnęłam się jeszcze raz do Maxsa no i wyszłam od razu do sklepu.Doszłam i wzięłam koszyk poszłam po świeże owoce i warzywa potem wzięłam jakieś picie i poszłam kupić jeszcze ciasto.Miałam nadzieje,że uda mi się zrobić kolacje dla mamy i taty na powitanie.Stałam przy kasie gdy zadzwonił telefon
-Z tej strony policja
-Dzień doby co się stało?
-Pani mama i tata mieli wypadek samochodowy
-Co?! ale żyją?!
-No właśnie nie wiemy teraz karetka zabrała ich do szpitala ale z przykrością powiadamiam cię,że chyba nie...
-Boże to nie możliwe !
Wszystko zostawiłam w sklepie i wybiegłam z niego z płaczem:Dlaczego te życie jest takie nienormalne czemu mi się to zdarzyło czemu ja czemu moi rodzice mama tata zostałam sama nie mam już nikogo!-biegłam przez miasto i płakałam nie mogłam w ogóle się uspokoić.Aż tu nagle wpadłam na jakiegoś chłopak nie widziałam dokładnie kto to był bo miałam załzawione oczy kiedy je otarłam zobaczyłam jego właśnie tego chłopka co był u mnie z pizzą.Powiedział:
-Co się stało
-Aaa dużo by tu mówić
-No mi możesz powiedzieć co chcesz
-Moi rodzice mieli przed chwilą wypadek policja do mnie dzwoniła nie żyją rozumiesz to?!
-O mój boże jak mi przykro choć odprowadzę cię do domu nie mogę patrzeć na ciebie w takim stanie.
-Dziękuję ale nie musisz...
-Ale chcę a mam na imię Lucas a ty?
-Ja Lucy
-Ładne imię
-Dzia Lucas możesz mi coś powiedzieć
-Tak co tylko chcesz
-Czy my się kiedyś już nie widzieliśmy przed tą pizzą?
-No więc jestem twoim kuzynem
-CO?! Naprawdę to znaczy że twoja mama to mojej mamy siostra?
-Tak
-To z tobą bawiłam się w dzieciństwie w piaskownicy?
-Tak ze mną-powiedział z roześmianiem
------------------------------------------------------------------------------------------------
NOWY BOHATER : Lucas - jako kuzyn Lucy



wtorek, 28 października 2014

Rozdział 21 ....

Kiedy wyszłam z łazienki skierowałam się od razu do pokoju żeby iść spać ale ciągle nie mogłam zapomnieć o tym chłopaku który dziś do mnie zawitał nie wiedziałam kto to ale miałam stu procentową pewność,że kiedyś już się z nim zobaczyłam miałam nadzieje,że kiedyś jeszcze się z nim spotkam i będę chociaż wiedział jak się nazywa..Teraz muszę iść spać bo jutro zakończenie roku nareszcie bardzo się cieszę wreszcie będę miał trochę czasu alby odpocząć pojeździć końmi  potańczyć i w ogóle... zrobić wreszcie coś dla siebie.Dobrze idę spać bo jutro rano wstać.

*8 godzin później*

Obudziły mnie promienie słoneczne przebijające się przez firanki od razu pomyślałam że będzie dziś piękna pogoda.Miałam nadzieje,że na dzisiejszym przemówieniu nie będę się jąkać i nie ustane jak słup soli bo będę się tak denerwować

* GODZINA 09:30 *

Za pięć minut będę musiał wyjść więc szybko zakładam spódniczkę i koszulę idę zjeść śniadanie i ruszam w drogę.Nic nie robiłam z włosami bo nie starczyło mi czasu.Wzięłam kromkę chleba i posmarowałam ją serkiem topionym szybko zjadłam i wyszłam.Kiedy doszłam minęło tak 15 minut wszyscy stali już pod szkołą i gadali ja poszłam szukać Alexsi i Ewana.No i wreszcie znalazłam! Od razu krzyknęłam:
-Haloo jak tam samopoczucie-mówiłam uśmiechając się szeroko
-Aaa bardzo dobrze-powiedział Ewan razem z Alexsi

-To się ciesze wchodzimy już na salę czy jeszcze czekamy?
-No możemy wejść..
-Ok to idziemy
Weszliśmy do sali ubrani w stroje galowe ustaliśmy gdzieś z tyłu,żeby nie było nas za bardzo widać oczywiście popularne dziewczynki musiały stać tak aby nikt ich nie zasłaniał jak Susana i inne zołzy -,- miałam ich dosyć i wreszcie chciałam te zakończenie roku.No i się zaczęło.Właśnie ubieraliśmy się w czapki i te coś nawet nie wiedziałam co mam na sobie ale ok mniejsza z tym.Ten dzień był najlepszy z wszystkich tylko jedno mnie bardzo zastanawiało gdzie jest Maxson co się stało przecież by nie opuścił takiej uroczystości...KONIEC CZĘŚCI 1 :*

sobota, 25 października 2014

Rozdział 20 ....

Po skończonym filmie podeszłam do okna i nie dowierzałam,było tak bardzo ciemno.Postanowiłam iść wziąć lekki prysznic i położyć się spać po tym męczącym dniu.Wchodząc na górę usłyszałam pukanie do drzwi pomyślałam:
-Kogo o tej porze tu niesie.
Kiedy otworzyłam drzwi ujrzałam jakiegoś chłopaka który miał w ręku pizze i widać było że chyba nie trafił na zamówienie bo ja nic nie zamawiałam powiedziałam :
-Dzień dobry czy coś się stało?
-Yyy a tu nie pani Sokles mieszka?
-Nieee-roześmiałam się
-A może wiesz gdzie?
-Yyy ten dom na przeciwko
-Aaa dziękuję bardzo i przepraszam pewnie cię obudziłem
-Nie właśnie nie dopiero co szłam spać...
-To dobrze-uśmiechnął się i poszedł do domu na przeciwko
Ja zamknęłam drzwi i poszłam wreszcie spokojnie wziąć ten prysznic .Wchodząc do łazienki podeszłam i spojrzałam w lusterko powiedziałam:Jak ja wyglądam muszę szybko wszystko zmyć z mojej twarzy.Więc związałam włosy w kucyka u góry głowy i poszłam do kabiny prysznicowej polałam się ciepłą wodą i wzięłam płyn.Potem wszystko zmyłam z siebie i wyszłam z kabiny wzięłam ręcznik i wytarłam włosy potem ubrałam się w piżamę i podeszłam wziąć suszarkę.Susząc włosy myślałam o tym chłopaku wydawało mi się że gdzieś go już widziałam.Ale nie mogłam sobie przy pomieć gdzie?

piątek, 24 października 2014

Rozdział 19 ...

Kiedy impreza dobiegła końcu byłam gotowa zrobić wszystko do położenia się na łóżku.Byłam obolała i zmęczona.Kiedy wsiadaliśmy do samochodu Maxs powiedział z uśmiechem na ustach  :
-Jak ci się podobało?
-Było super ale byłoby jeszcze lepiej gdyby mnie nie bolały nogi marze teraz tylko o tym żeby się położyć spać...
-No no ja też- wtrącił Niall z uśmiechem
-Hehe witaj w klubie Niall-powiedziałam z roześmianiem

Po kilku minutach jazdy byliśmy na miejscu wysiadłam żegnając się z wszystkimi i szybko poszłam do domu.Zdjęłam szpilki i poleciałam na górę przebrać się z coś wygodnego... Wzięłam dres i białaą bluzkę na ramiączka poszłam na dół żeby coś zjeść bo byłam głodna.Wzięłam bułkę i przekroiłam ją na dwie części posmarowałam masłem i nałożyłam na to serek topiony.Wzięłam talerzyk położyłam je na niego i poszłam do stołu włączyłam telewizję.Aż tu nagle usłyszałam mój głos w telewizji miałam wtedy w ręku szklankę z tego dziwienia niechcący wymsknęła mi się z rąk i zbiła się na podłodze.Prze pewną chwilę myślałam,że to tylko sen.Ale potem się otrząsnęłam i byłam bardzo szczęśliwa,że pierwszy raz byłam w telewizji i to z kapelą,sławną kapelą.Było dobrze zaśpiewać na tej imprezie...Po wiadomościach poszłam po laptopa.Kiedy wzięłam go do ręki ktoś do mnie napisał z wielką ciekawością zobaczyłam kto to i okazało się,że to Maxs który GRATULOWAŁ MI WYSTĄPIENIA W TELEWIZJI ! Podziękowałam mu i poszukałam sobie jakiegoś fajnego filmu w sam raz dla mnie.Zauważyłam film pod tytułem:Zawsze będę cię kochał od razu go włączyłam bo wydawał mi się bardzo fajny.Położyłam się na sofę i oglądałam z wielką ciekawością...

sobota, 18 października 2014

Rozdział 18

Kiedy już wszystko dobiegło końca.Publiczność na początku była bardzo cichu ale za sekundę rozległ się hałas wszyscy klaskali krzyczeli i gwizdali.Byłam bardzo szczęśliwa i nie mogłam uwierzyć,że im się spodobałam po 1 dniu próby się udało.Odwróciłam się w stronę Maxsa i uśmiechnęłam się ruszając ustami powiedziałam po cichu:
-Już możemy zejść?
-Tak-puścił oko i się uśmiechnął
-Ok
Ukłoniłam się i zeszłam ze sceny szybko pobiegłam w stronę chłopaków a oni wszyscy mnie uściskali i powiedzieli że jestem najlepszą piosenkarką jaką kiedykolwiek mieli....
Byłam bardzo szczęśliwa mogąc wystąpić na prawdziwym koncercie ! Aż tu nagle Maxs poprosił mnie do tańca i powiedział:
- Zatańczymy?
-No jasne !
-To chodźmy...
Kiedy z nim tańczyłam czułam się jak księżniczka tańcząca z księciem wyobraziłam sobie pustą posiadłość.I byliśmy tam tylko my było tak świetnie do puki 1D nie przyszło i nie tańczyło w okół nas ja nie mogłam się powstrzymać od śmiechu i bardzo głośno się śmiałam przez jakieś 2 minut . Byłam taka wesoła że tańczyłam z wszystkim z zespołu po kolei...

piątek, 17 października 2014

Rozdział 17 ...

Następnego dnia.Obudziłam się bardzo rano i poszłam coś zjeść wyjęłam z lodówki mleko a z blatu wzięłam płatki wsypałam je do miski i zalazłam ciepłym mlekiem.Po tym poszłam do łazienki zrobić sobie loki i zrobić lekki makijaż potem poszłam do szafy i wybrałam ciuchy na koncert.Pomyślałam:
A jak mi się nie uda jak się pomylę? Mam nadzieje,że nie stanie się takie coś ...
* 2 godziny później *
Już szykowałam się do wyjścia byłam moim zdaniem ubrana ładnie i odpowiednio na tą imprezę.Myślałam tylko o śpiewaniu przed tyloma ludźmi bardzo się bałam,ale musiałam dać radę bo przecież nie mogłam zawieść zespołu z powodu tremy.Właśnie nadjechała Taxsówka szybko wzięłam torebkę i poszłam.Wsiadłam do niej i powiedziałam - Do Los Angeles numer 104
- Dobrze już jedziemy - pan uśmiechnął się i ruszył
Kiedy tak jechałam patrzyłam przez okno jakbym nie widziała światu już przez wiele lat chociaż tak nie było.
* 15 minut później *
No i już dojechaliśmy na miejsce zapłaciłam za TAXSI i ustałam na przeciwko wielkiego domu w którym miałam śpiewać.Tak bardzo się bałam,że się rozmyśliłam i odwróciłam się w przeciwną stronę,żeby pójść z tond ale niestety się nie udało w ostatniej chwili podjechali chłopacy jak zawsze szczęśliwi wyluzowani tylko ja stałam jak słup soli i nie wiedziałam co zrobić aż wysiadł Maxs i powiedział:
- A gdzie to się wybieramy?
-Nigdzie tylko mam tremę..
- Aaa rozumiem cię ale powiem ci jedno wyglądasz oszałamiająco ludzie cię pokochają .
- Za ubranie?-zapytałam z krzywą miną na twarzy
-Niee za to co masz w środku i za to jak śpiewasz i za poczucie humoru
-Aaaa już myślałam - mówiąc to bardzo głośno zaczęłam się śmiać ...
-Ok teraz spokojnie będą zdjęcia ale nie dużo dasz radę?
-Tak poradzę sobie jeszcze pozować to umiem - uśmiechnęłam się i weszłam do środka trzymając za rękę Maxsa..
On na to wyszeptał mi do ucha
-Nie martw się będzie dobrze-i puścił mi oczko
Ja uśmiechnęłam się i poszłam pewna siebie dalej kiedy już byliśmy na miejscu i zobaczyłam scenę i tłum ludzi zwątpiłam i przygotowałam się do ucieczki powiedziałam :
-Nie dam rady przecież ja nigdy nie śpiewałam przed takimi tłumami
-Oj tam Lucy ja ci mówię zdolna jesteś dasz radę-odpowiedział wyluzowany Niall
-Tobie łatwo mówić ty już miałeś takich koncertów z 1000
-No nie tag dużo ale i tak było ich sporo..
- No więc nie mamy o czym gadać - uśmiechnęłam się nie pewnie.
-Ok idziemy bo za 5,4,3,2,1,00 wchodzimy !
-Już?-nie zdążyłam nic powiedzieć ,a już trzymałam mikrofon w ręku i musiałam zaczynać śpiewać.Boże bardzo się boje pomyślałam dobrze ale muszę pomyśleć o czymś miłym lubże niema nikogo na dole i zaśpiewać sama dla siebie na pewno się uda.Mam nadzieje..

Rozdział 16 .....

Kiedy dotarłam do domu położyłam się na sofę w salonie i włączyłam telewizję po tych wszystkich dzisiejszych zdarzeniach potrzebowałam trochę odpoczynku.Ale nie potrwał od długo po 30 minutach zadzwonił dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć je,a w nich ukazało się pięciu chłopaków z których znałam tylko dwóch Maxsa i Zayena.Wszyscy weszli do mieszkania nie pytając się o zgodę i usiedli gdzie popadło.A ja zapytałam Maxsa:
- Co tu się dziele kim są ci chłopacy?
- Spokojnie to moja kapela NIALL,ZAYN,LIAM I LOUIS ORAZ JA ! 
- I poco oni tu przyszli? 
- No właśnie jest sprawa wiem,że lubisz śpiewać.Prawda?
- Tak i co z tego?
- No bo chcielibyśmy,żebyś zaśpiewała na imprezie bo nie mamy piosenkarki na ten koncert,a bardzo jej potrzebujemy.. Zgodzisz się?
- No ale ja nic nie znam ani tekstu ani nie umiem śpiewać jak piosenkarka... Nic nie umiem  
- Nauczysz się-Niall mówiąc puścił mi oko a ja się uśmiechnęłam .

- No nie wiem a w ogóle kiedy to się odbędzie?
- JUTRO-Odpowiedzieli jednocześnie ...
- Co?! Nie nie mogę nic nie wiem a to już jutro
- No Lucy błagam ! Nie mamy nikogo innego
-Ale ja nie umiem ...
- Umiesz! Zaczynamy !
-Ale co zaczynamy
- śpiewać próbować śpiewać
-Ale ty tak teraz ?
-Tak
Pomyślałam oni są jacyś zwariowani ale też śmieszni zwariowani to jak ja mam nadzieje,że sobie poradzę z tym śpiewaniem jak nie to nie lepiej spróbować.

* 1 GODZINA PÓŹNIEJ *

Kiedy skończyliśmy grać i próbować śpiewać.Wychodziło całkiem nieźle ale i tak jutro bałam się wystąpić przed tyloma ludźmi.Już teraz miałam tremę a co będzie jutro.Dowiemy się jutro !!!!!!! BUZIACZKI ...

czwartek, 16 października 2014

Rozdział 15

Następnego dnia kiedy wstałam na zegarku wybiła 09:30.Wstając z łóżka przeciągnęłam się i poszłam do łazienki wzięłam prysznic a po tym pomalowałam się lekko błyszczykiem i zrobiłam kocie kreski. Dziś przeszła mi myśl o wakacjach no wiadomo Wakacje za 2 dni o czym innym można by był tu myśleć ... Kierując się do pokoju zauważyłam kartkę leżącą na podłodze była to karteczka od mamy . Napisane było : Niestety kochanie ale nie będziemy mogli pojawić się na twoim zakończeniu roku z powodu kłopotów z babcią.Właśnie dowiedzieliśmy się z tatą że jest w bardzo krytycznym stanie i postanowiliśmy jechać.Skarbie myślę , że sobie poradzisz. Całuję Mama i Tata.
                                                                                                                                             
Po przeczytaniu kartki nie chciałam wierzyć,że babcia jest chora z jednej strony to było mi smutno z powodu,że rodziców nie będzie ,a z drugiej,że babcia jest chora..Postanowiłam się ubrać i wyjść na krótki spacer.Ubrałam się w czerwony sweterek z białymi gwiazdkami włosy upięłam w koka i do tego założyłam krótkie spodenki ,torbę i okulary przeciw słoneczne ... No i wyszłam poszłam w stronkę parku w którym ostatni raz byłam na wycieczce harcerskiej,a to było bardzo dano kiedy miałam 12lat ... Nawet nie pamiętam kto tam ze mną chodził no ale zostawię ten temat nie jest teraz ważny.Po chwili zadzwonił telefon była to mama szybko odebrałam :
- Cześć Mamo ! Jak tam ?
- No właśnie nie ma za dobrych wiadomości-powiedziała z płaczem
- Co się wydarzyło?
- Noo bo babcia nie żyje ....
- Co?! Nie!Nie!Nie ja ją tak bardzo kochałam - nie mówiąc nic więcej rozłączyłam się i pobiegłam w stronę domu płacząc.. Aż wpadłam na nie znajomego mi do tej pory chłopaka :
- Bardzo przepraszam powinnam patrzeć gdzie idę . Niezdara ze mnie .
- Nie to ja cię bardzo przepraszam . Nie obwiniaj siebie . Bo to nie twoja wina - powiedział i uśmiechną się do mnie ...
- Ok jeszcze raz sorki ale się spieszę Cześć .
- Pa ale poczekaj jak masz na imię?
- Lucy - powiedziałam biegnąc i nie zatrzymując się .
- A ja Zayn miło była cię poznać Do zobaczenia...
Kiedy już byłam sama myślałam tak o tym Zaynie wydawała się miłym chłopakiem i pomocnym też myślę,że jest szansa żeby jeszcze raz się z nim spotkać i pogadać jak ludzie.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Nowy bohater to :  

Zayn-kto to zobaczycie dopiero czytając następny rozdział :*

środa, 15 października 2014

Rozdział 14 ...

Kiedy siedziałam w toalecie i płakałam usłyszałam głos Alexsi dobiegający zza drzwi mówiła :
-Lucy otworzysz i powiesz co się stało ?
-NIE CHCĘ O TYM GADAĆ - powiedziałam z rozpaczą
-Dobra sama idę zobaczyć ...
Nic nie odpowiedziałam tylko poczekałam aż wyjdzie z łazienki.Kiedy już poszła ja szybko wyszłam i kierowałam się do wyjścia żeby nikt mnie nie widział.Ale niestety nie udało się w ostatniej chwili Maxs złapał mnie za rękę i powiedział :
- Nigdzie nie pójdziesz ! Muszę ci wszystko wytłumaczyć ...
- Nie mamy co tłumaczyć widziałam co widziałam słyszałam co słyszałam więc Cześć Maxs .
- Nie rozumiesz , że ta laska podeszła sama i zaczęła mnie obściskiwać !
- Nie rozumiem ....
- To idź spytać się swojego najlepszego przyjaciela on ci potwierdzi
- A jak nie to co?
- To z tond cię nie wypuszczę
- Dobra idę ....
Poszłam w stronę baru i usiadłam obok Ewana powiedziałam :
- A teraz gadaj całą prawdę!
- Spoko
- Dajesz ... czekam
- Więc tak Maxs mówi ci prawdę to ta laska do niego podeszła i z nim zaczęła flirtować potem jak sama widziałaś pocałowała go i ubzdurała sb że to jej chłopak .

- I TO JEST NA 1000% PRAWDA?!
- Tak stanowczo tak bym cię nie oszukał ...
- Dzia
- Nie ma za co idź się z nim dogadaj teraz ..
- Ok idę go przeprosić
Poszłam w stronę Maxsa i kiedy doszłam przytuliłam go mocno i powiedziałam :
- PRZEPRASZAM
- Skarbie nic się nie stało ważne że uwierzyłaś .
- Nom ok ja idę do domu bo jestem wykończona po tym dniu Papa ...
- Poczekaj odprowadzę cię
- Nie wolę się sama przejść - uśmiechnęłam się i wyszłam
Kiedy dotarłam do domu przywitałam się z rodzicami i weszłam na górę poszłam wziąć kąpiel a po tym od razu poszłam spać ... Byłam bardzo zmęczona .A ten dzień chciałam zostawić w niepamięć.
----------------------------------------------------------------------------------------------------
No rozdział niestety bardzo krótki z powodu , że jestem bardzo zmęczona postaram się w  najbliższym czasie napisać dłuższy . A teraz Buziaczki i miłych snów <3 :*

wtorek, 14 października 2014

Rozdział 13

Położyłam się na łóżku i usłyszałam z telefonu że dostałam SMS musiałam zejść znów z łóżka i zobaczyć kto to ? Napisała do mnie Alexsi cy bym poszła z nimi na imprezę . Odpowiedziałam że ok . A o której ? Odpisała że najlepiej za godzinkę . Więc zerwałam się z łózka i poszłam do łazienki pomalowałam się lekko błyszczykiem , zrobiłam kocie kreski i pomalowałam rzęsy . I poszłam do szafy wybrać jakąś ładna sukienkę . Kiedy się ubrałam właśnie minęła godzina więc poszłam na dół pożegnać się z rodzicami i lecieć na tany tany :D Kiedy wyszłam Alexsi i Ewan na mnie czekali ale nie tak zwyczajnie tylko trzymając się za rękę Alexs powiedziała :
- Ale z cb lala :*
- Dziękuję z cb też <3
- Hehe Dzia :)
- Aaa wy to już razemmm ... :D
- NO TAG :)
- Boże gratulacje !
- Dziękujemy - powiedzieli razem
- Aaa może zarosimy jeszcze Maxsa?
- A zrobicie to dla mnie :o
- Jasne tak byś sama tam poszła nie pozwoliłabym na to :D
- Kochana jesteś .
No to lecimy bo nie zdążymy !
- Ok !
Szybko biegliśmy w stronę domu Maxsa aż doszliśmy poszłam i zadzwoniłam do drzwi otworzyła mama Maxsa i powiedziała :
- Cześć Lucy czy coś się stało ?
- Dzień dobry pani czy mogę na sekundkę Maxsa?
- Jasne kochanie wejdź do niego :)
- Dziękuję ...
Szybko pobiegłam po schodach i zapukałam on otworzył i powiedział :
- Hej Lucy co się stało ale ładnie wyglądasz :)
- Dziękuję ty też się szykuj idziemy na imprezkę :)
- Co?
- No proszę też chcę być z chłopakiem a nie sama
- No dobrze :)
- Dzia - pocałowałam go z policzek i zbiegłam na dół
Czekając na niego bardzo mi się nudziło aż wreszcie usłyszałam kroki i wreszcie przyszedł powiedziałam :
- To ruszamy w drogę ?
- No jasne !
Idąc tak z Maxsem chodnikiem poczułam się pierwszy raz tak nie umiałam tego wyrazić wiedziałam teraz że jestem ważna dla Maxsa i to bardzo kochałam go i przytuliłam się do jego ramienia <3

* 15 minut później *

Kiedy doszliśmy do klubu weszłam i od razu skierowałam się ta gdzie można było usiąść Maxs i Ewan poszli po picie a Alexs do łazienki . Ja zostałam sama siedziałam tak i zauważyłam jak jakaś lalunia przystawiała się do mojego chłopaka postanowiłam , że tam pójdę ale kiedy doszłam ona go pocałowała ! KRZYKNĘŁAM :

- Ej co ty sb myślisz !
Ona odwróciłam się w moją stronę i odpowiedziała :
- Co się interesujesz co robię z moim chłopakiem chyba miłość jest po to żeby też się całować i przytulać !
- Co?! To prawda Maxs miałeś dziewczynę ?! Jak mogłeś mi to zrobić :'( Ja myślałam że tobie zależy na mnie a ty udawałeś tylko ....
- Lucy to nie tak jak myślisz
- A jak jesteś podły .
Szybko pobiegłam w stronę łazienki i o mały włos nie udeżyła mnie dziewczyna drzwiami myślałam , że za padnę się pod ziemię przez Maxsa ! :( Złamał mi serce </3 ...
Rozdział 12 .....

Kiedy tak płakałam ktoś do mnie zapukał i powiedział :
- Mogę wejść ?
- Kto tam?
- Ja Maxs
- Boże wchodź wiesz jak się o cb bałam - powiedziałam otwierając drzwi i ściskając go mocno ..
- Przepraszam ale nie chciałem , żeby coś ci się stało przez tego faceta
- A powiesz kto to był ?
- Nie ważne
- No powiedz ...
- Nieee . nie chcę cię martwić
- No dobrze ok musimy się zbierać iść zapłacić za Ranczo ..
- No to chodźmy .
Tak ubrała się Lucy .. 
Kiedy zeszłam z Maxsem na dół wzięłam kurtkę i kierowałam się w stronę drzwi . Aż nagle niespodziewanie zatrzymała mnie mama .
Zapytała :
- Kochanie gdzie idziesz?
- Mamo nie martw się idę zapłacić za Ranczo z ciocią .
- A SKĄD MASZ PIENIĄDZE ?
- Nooo ... - No powiedz .
- Wzięłam udział w zawodach z przyjaciółmi i z Maxsem i wygraliśmy .
- Co?!
- Mamo zrobiłam to dla cioci i dla miejsca które bardzo kocham !
- No dobrze idźcie tylko wracaj ..
- Dobrze Pa mamo
- Papa .
Wyszliśmy i szybko pobiegliśmy do cioci zajęło nam to z 15 minut kiedy doszliśmy na miejsce czekaliśmy na ciocię , aż się znów rozpadało a ja krzyknęłam :
- Co za brzydka pogoda mam nadzieje , że takiej nie będzie na wakacje .
- Na 100% nie - powiedział Maxs .
- Mam nadzieje ok ciocia już podjechała wsiadamy .
Wsiadłam do samochodu i ucałowałam ciocię po tym usiadłam wygodnie w aucie obok mojego chłopaka i byłam bardzo zestresowana . Była godzina 17:00 mieliśmy tylko godzinę żeby przelać pieniądze i odzyskać Ranczo i konie . Byłam pewna że zdążymy ale niestety na drodze był wielki korek . Który ciągnął się aż do miasta . nie miałam ochoty tak stać więc wysiadłam z pieniędzmi i szybko pobiegłam w stronę banku !

* 45 minut później  *

Kiedy byłam już na miejscu zostało mi już tylko 15 minut musiałam się pospieszyć doszłam do okienka i wpłaciłam co do grosza pani odpowiedziała że na pewno nie zabiorą już nam Rancza wyszłam bardzo szczęśliwa i zadowolona z siebie . Wyszłam i zauważyłam ciocię stojącą przy samochodzie z Maxsem krzyknęłam i pobiegłam wieszając się na szyję Maxsa :
- Udało się !
- Boże na prawdę !
- Tak jestem taka szczęśliwa
- Kochanie nie mam słów jesteś po prostu skarbem dobrze że cię mam !
- Też się cieszę , że cię mam ciociu - podeszłam przytulając się do niej

Weszłam do samochodu bardzo zmęczona bolały mnie nogi i trochę głowa ale najważniejsze jest to że nasze Ranczo zostanie nasze ! Byłam z sb bardzo dumna . Kiedy doszłam do domu pobiegłam do łazienki przebrać się z mokrych ubrań i rozczesać włosy ubrałam się w spodenki , bluzkę na ramiączka i sweterek ... Byłam z sb bardzo dumna , że się udało wpłacić pieniądze :)

poniedziałek, 13 października 2014

Rozdział 11 ....

Kiedy walka dobiegała końca i ta nie mogłam się powstrzymać od płaczu , że stanie się coś złego w tych ostatnich sekundach . Aż przytuliłam się na ramię Ewana i płakałam , a on powiedział :
- Co się dzieję?
- No bo ... Maxs poszedł tam - mówiłam i za razem szlochałam :(
- Nie martw się da radę :)
- Mam nadzieje ...
Ewan nic nie powiedział tylko przytulił mnie mocno do siebie i kiedy mnie przytulał walka dobiegła końca i Maxs wyszedł z niej cały ja szybko do niego pobiegłam i rzuciłam się w jego ramiona , aż rozpętał się deszcz . Powiedziałam :



- Myślałam , że ci się coś stanie :(
- Ale nic się nie stało robiłem to dla cb <3
- Dziękuję zaraz pewnie ogłoszą wyniki chodźmy ! :)
- Ok to ja zaraz dojdę
- Dobrze czekam ...
Kiedy doszłam na miejsce łzy stały mi w oczach nie wiedziałam czy będzie wygrana i zwycięstwo czy przegrana i straszne rozczarowanie . Kochałam to miejsce i nie chciałam go stracić ! Widziałam , że nie tylko ja jestem strasznie zdenerwowana Ewan i Alexs też byli zastanawiałam się gdzie jest Maxs miałam tam iść ale niestety było odczytywanie wyników i nie mogłam tej chwili opuścić . Nagle rozległa się cisza i wszyscy patrzyli na prowadzącego jak na jakiś cel do ataku . Po chwili wyciągnął kartkę i przeczytał : Wygraną otrzymuje grupa z Rancza ! Kiedy to usłyszałam nie wierzyłam popłakałam się ze szczęścia krzyknęłam :
- Kocham Was ! <3 Jesteście zgraną drużyną od razu pobiegłam do Maxsa ale czekało mnie rozczarowanie on rozmawiał z jakimś nie znanym mi facetem żeby nie dawał im dwa razy więcej do zapłacenia bo oni nie dadzą rade a ten uderzył go w twarz od razu kiedy to zobaczyłam wbiegłam tam i krzyknęłam :
- Co robisz nie normalny jesteś zostaw go !!
- Lucy nie uciekaj !
- Poco ?
- On ci coś zrobi !
- Ale co by mógł mi zrobić ?!
- Błagam ci skarbie uciekaj ! Kocham Cię nie chcę żeby ci się coś stało ....
- Ale obiecaj że tobie nic się nie stanie

- Na pewno ...
To było ostatnie słowo usłyszane prze zemnie z ust Maxsa szybko pobiegłam do domu z nadzieją , że ten debil nic nie zrobi Maxsowi . Szybko nie witając się zamknęłam się w pokoju i zaczęłąm płakać .

niedziela, 12 października 2014

Rozdział 10 ....

Dziś bardzo szybko obudziłam się i zerwałam się z łóżka poszłam do łazienki rozczesałam włosy i uczesałam w kucyka . Pomalowałam usta błyszczykiem i zrobiłam kocie kreski . Po ty zeszłam na dół w piżamie zrobiłam sobie tosty i poszłam się ubierać założyłam leginsy i sweterek . Żeby było mi wygodnie na dzisiejszych zawodach. Idąc chodnikiem byłam roztrzęsiona bałam się , że się nie uda i że przegram wszystko co kocham ! Ten dzień był dla mnie bardzo stresującym testem . Ale postanowiłam być odważna i poszłam .

* 15 minut później *

Kiedy doszłam na miejsce wszyscy już czekali na mnie nie tylko ja byłam roztrzęsiona nawet zauważyłam to u chłopaków. Podbiegłam i powiedziałam :
- GOTOWI !
- Tak - odpowiedzieli razem chociaż nie pewnie .
- Mam nadzieje , że się uda wygrać , że nie stracę tego czego kocham <3 :(
- Nie martw się Lucy będzie dobrze - powiedziała przytulając mnie Alexs było to dla mnie bardzo pocieszające i urocze .Poczułam się wtedy o niebo lepiej .
- Ok muszę iść trzymajcie za mnie kciuki kochani !
- Lucy ...
- Tak Maxs ?
- Wieżę w ciebie ...
Nic nie odpowiedziałam tylko się uśmiechnęłam i poszłam usłyszałam tylko :
- UWAGA UWAGA ! ZARAZ ROZPOCZNIE SIĘ WIELKI KONKURS JAZDY KONNEJ W PIERWSZEJ KONKURENCJI WYSTĄPIĄ : Lucy , Mer i Valeria .

Pomyślałam : Mam nadzieje , że dam sobie radę przecież raz się żyje ! 
Poszłam po konia iiii ....
- 5,4,3,2,1 000 START !
Wystartowałam najszybciej jak umiałam ale Mer prawie mnie wyprzedziła gdyby nie to że Valeria zatarasowała Mer drogę i biedna dziewczyna upadała na ziemię . Miałam już krzyknąć to nie sprawiedliwe ale nagle była pierwsza przeszkoda : SKOK PRZEZ PŁOTKI ! Byłam bardzo zestresowana ale się udało ! <3 Myślałam , że będzie po tym już wszystko było łatwiejsze i szybciej dojechałam na METĘ . Zeskoczyłam z Iskry i nie wierzyłam ale Wygrałam od razu wszyscy do mnie podbiegli i ucałowali mnie mocno !
- Boże Lucy udało ci się jesteś najlepsza !
- Też się cieszę ale szkoda mi tylko tej Mer która została ranna przez tą wredna Valerie ...
- No też mi jej szkoda wiesz powinni ją zdyskwalifikować ale się nie udało ..
- Też tak sądzę .
- Ok Alexsi teraz ty spokojnie uda ci się ! <3 Wierzymy w cb i trzymamy kciuki :*
- Dziękuję !
- Nie ma za co ! Trzym się tam - powiedziałam z uśmiechem !
Kiedy Alexs wystartowała ja myślałam tylko o tym żeby poszło jej dobrze . Wiedziałam , że ona też kocha jazdę konna i zawsze tu przychodzi gdy ma wolna chwilę . Ok wystartowała !
- Mam nadzieje , że się jej uda ! - powiedziałam
- Na 100 % ! - powiedział Ewan
- DOBRA TRZYMAMY KCIUKI ! - ODPOWIEDZIAŁ MAXS
- dobrze gadasz . - roześmialiśmy się wszyscy .
Aż tu nagle rozległ się hałas dobiegający ze stajni musiałam tam szybko biec i zobaczyć co się dzieje ! Kiedy dobiegłam nie wierzyłam : Ludzie zabierali konie ze stajni aż krzyknęłam :
- Co wy robicie !
- Zabieramy konie co nie widać !
- Nie możecie właśnie zbieramy pieniądze na zdobycie rancza a wy co wyrabiacie ptasie muszczki !
- Coś ty powiedziała młoda panno ?
- Że nie jesteście odpowiedzialni za te konie i macie je zostawić !
- Nie twoja sprawa czy nasze czy nie nasze . Ważne to że czekaliśmy tydzień a wy nie daliście pieniędzy .
- Nie ma tak dzień się jeszcze nie skończył zdobędziemy te pieniądze rozumiecie kolesie ?
- No dobra czekamy do 18:00 jak nie dacie zabieramy wszystko !
- Dobra umowa stoi !
Poszłam szybko zobaczyć co się dzieje na wyścigu i okazało się , że Alexs też wygrała byłam z tego taka dumna ! Że nie umiem tego wyrazić . Az Ewan zapytał :
- Co tam się działo ?
- Chcieli zabierać nam już konie ale zawarłam z nimi umowę i m=jeśli nie uzbieramy pieniędzy do 18;00 to wezmą wszystko !
- Damy radę nie martw się - powiedział Maxs przytulając mnie
Aż podeszła Alexsi i powiedział :
- I jak dumni ze mnie jesteście? :D
- Bardzo kochamy cię !
Ok teraz Ewan będziesz musiał przeskoczyć koniem przez obręcze dasz radę ?
- Oczywiście tylko trzymać kciuki .
Nagle rozległa się cisza na zawodach nikt nie krzyczał nic nie było słychać tylko wystrzał pistoletu i START . Miałam nadzieje , że Ewan da sobie radę . Ale nagle Kevin z naszej szkoły zatarasował mu drogę , Ewan był wściekły ale się nie zatrzymywał jechał dalej aż przeskoczył 1 obręcz potem mu łatwo poszło i wygrał następny został tylko Maxs .,,, Byłam pewna że wszystko pójdzie zgodnie z planem . Ale tak się nie stało :o Ostatnia konkurencja była za bardzo niebezpieczna dla Maxsa ale on nie chciał mi tego robić i pobiegł tam . Było to starcie z bykiem szybko pobiegłam do niego żeby go złapać ale się nie udało krzyczałam , żeby tego nie robił bo to niebezpieczne ale on swoje i odeszłam nie chciałam na to potrzeć co będzie dalej ... Myślałam , że kiedy m się coś stanie będę temu winna . Kiedy szłam bardzo płakałam nie wiedziałam czy dobrze robię zostawiając go tam samego , Usłyszałam tylko START ! Nie byłam pewna tego co robię więc wróciłam tam gdzie byłam tylko trzymając kciuki aby Maxsowi nic się nie stało byłam bardzo roztrzęsiona ale widziałam teraz jak mu na mnie zależało jak poświęcił się takiej walce z Bykiem ... <3

piątek, 10 października 2014

Rozdział 9 .......

* TYDZIEŃ PÓŹNIEJ *

Po naszych ćwiczeniach do zawodów byliśmy wykończeni więc zrobiliśmy sobie krótką przerwę i wyszliśmy na spacer czułam teraz , że muszę powiedzieć Alexsi i Ewanowi że jestem z Maxsem więc zapytałam :
- Maxs ?
- Tak ?
- Czy mogłabym powiedzieć że jesteśmy razem Alexsi i Ewanowi ?
- No to twoi przyjaciele nie musisz prosić mnie o zdanie ;) - powiedział uśmiechając się do mnie a ja szybko pocałowałam go w policzek i podbiegłam do moich kochanych PRZYJACIÓŁ .
- Alexsi , Ewan muszę wam coś powiedzieć !
- Co się stało ? ;o
- To trudne żeby to mówić ale stało się tak , że się dowiedziałam , że Maxs mnie kocha od kiedy przyszłam do liceum i zapytał o chodzenieeee ..
- I co odpowiedziałaś ?
- No TAK ! <3
- Boże masz chłopaka !!!!! - cieszyła się ze mną Alexs

- Tak też nie mogłam w to uwierzyć wiesz tańczę teraz :D może chcesz do nas dołączyć bo potrzebujemy jakiejś jeszcze tancerki , a ty jesteś naprawdę świetna . Choć szybko zapytam Maxsa .
Pobiegliśmy razem i zapytałam :
- Maxs czy Alexs mogłaby być u nas tancerką ?
- No oczywiście !
- Oh naprawdę dziękuję !
- Bo właśnie potrzebowaliśmy jeszcze jednej do konkursu . Na 1000% ci się uda Alexsi ;) - powiedział Maxs z śmiechem ... Potem pobiegłam do Ewana bo widziałam , że coś jest nie tak zapytałam łapiąc go za rękę :
- Co się stało ?
- Nic co się miało stać ?
- No przecież widzę ...
- Chcesz wiedzieć?
- Tak !
- No pamiętasz tą Mer której nie lubiłaś i co chodzi do naszej szkoły i co była moją dziewczyną bardzo długo ?
- No i co ?
- Właśnie zerwała ze mną przez SMS i napisała , że jestem zwykłym śmieciem .
- Boże daj mi telefon !
- Poco ?
- Zadzwonię do niej !
- Nie pogorszysz powiedzą , że sam nie umiem się bronić .
- No dobra ale i tak jak ją spotkam tak jej pocisne - uśmiechnęłam się :)
- Dobra ale nie teraz . Lucy ?
- Tak ?
- Jak myślisz mam szansę u Alexsi ?
- Boże kochasz ją ?!
- Nooo ....
- To masz wielkie ona cię docenia lubi cię bardzo zawsze o tobie mi opowiada chyba też się zakochała wiesz. Spróbuj może się uda.
- Ok dziękuję ;)
- NIE MA ZA CO ! <3

--------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozdział krótki no jeszcze nie zdążyłam się dobrze przebudzić . Oh ciekawe jak pójdzie spotkanie z Alexs i Ewanem - dobrze,a może źle . Tego dowiecie się w rozdziale następnym :*

NOWA BOHATERKA MER - WRÓG LUCY TERAZ JUŻ EWANA I ALEXSKI



Rozdział 8 DEDYKUJĘ MOJEJ PRZYJACIÓŁCE <3 

* Następnego Dnia *

Kiedy obudziłam się szybko wstałam i poszłam do łazienki nałożyłam lekki makijaż,umyłam zęby,rozczesałam włosy,ubrałam się . I zeszłam na dół z plecakiem pełnym książek . Jak zawsze rano musiałam zjeść Śniadanie więc wzięłam płatki i mleko.Szybko wlałam do miski i zjadłam po tym wszystkim wzięłam sweterek i poszłam w stronę szkoły.Zajęło mi to jakieś 30 minut. Weszłam i od razy skierowałam się w stronę Alexsi i Ewana, Powiedziałam :
- Hej kochani
- No Hej jak tam na imprezce ?
- Aaa dobrze... - nie wiedziałam czy im powiedzieć , że chodzę z Maxsem czy lepiej nie...Więc postanowiłam to zostawić na później.
Po naszej rozmowie zadzwonił dzwonek na lekcje poszłam i usiadam sobie z tyłu .
Po chwili podszedł do mnie Maxs i przysiadł się do mnie nic nie mówiąc tylko się śmiejąc Aja na to :
-Co?
- Nic nic mogę?
- Taj siadaj .

* 45 minut później *

Po wykładzie od razu wyszłam ze szkoły aby parę minut pobyć sama z końmi bo nie byłam u nich bardzo długo ... Po chwili musiałam wyjąć telefon z plecaka bo dostałam SMS od mojej przyjaciółki postanowiła wyrwać się ze mną na krótką jazdę konną oczywiście się zgodziłam i odpisałam że będę czekać na nią koło stajni koni....

Po przyjściu na miejsce położyłam plecak i poszłam po siodło dla konia ale okazało się , że mojego konia nie zastałam w stajni nie wiedziałam co się dzieje ... Pobiegłam szybko do cioci Kery i zapytałam :
- Ciociu co się dzieje dlaczego nie ma koni ?
- Kochanie to trudne :(
- No co się stało ?
- ZBANKRUTOWALIŚMY jeśli nie damy 10000 tysięcy za tydzień odbierają nam wszystko co tu mamy .
- Co ale jakoś na pewno da się to rozwiązać PRAWDA?
- No jest jedno wyjście ale nie mamy uczestników :(
- Jakie zrobię wszystko żeby uratować to co kocham
- Kochanie potrzebujemy 2 chłopaków i 2 dziewczyny i wtedy będziemy mogli wystartować w zawodach jazy konnej . ZNASZ KOGOŚ?
- Tak ciociu właśnie przyjechała Alexsi która przecież też umie jeździć i kocha konie na pewno sobie poradzimy we dwie . A CHŁOPACY TO MOGĄ BYĆ MAXS I EWAN .
- Na pewno .
- Co na pewno - wtrąciła zaciekawiona Alexs .
- Będziemy startować w zawodach musimy zdać z sb wszystko żeby tylko wygrać jeśli nie wszystko zabierają . :'( Startujesz Alexsi ?
- Tak jasne
Po rozmowie z ciocią od razu zadzwoniłam do chłopaków dobrze  , że się zgodzili gdyby nie nie wiem czy by coś zostało z tego miejsca które kochałam .. <3
 -------------------------------------------------------------------------------------------------------

To był krótki rozdział ale myślę że będzie wam się podobał .
Rozdziały na pewno nie będę co dziennie bo nie którymi razami nie mam na to czasu sami wiecie czemu . Ale kiedy mam wolą chwilę zawsze coś napisze a teraz BUZIACZKI :* I jak na początku wspomniałam ten rozdział jest dla mojej przyjaciółki <3 KC !



czwartek, 9 października 2014

Rozdział 7

Do tej pory stałam i patrzyłam nie wiedząc co powiedzieć ale zdałam sobie sprawę że przecież marzyłam o tej chwili :) . Więc postanowiłam powiedzieć :
- Tak ! - KRZYKNĘŁAM PRZYTULAJĄC GO MOCNO .
- Na prawdę ? - mówił nie wierząc w to co się właśnie stało .
- No tak bo ja cię kochałam już dawno ale nie miałam odwagi ci tego powiedzieć - powiedziałam ze smutkiem i łzami w oczach .
- Oj tam ale widzisz wreszcie dostałaś swoje pierwsze marzenie . Jakie masz marzenia a jaką masz pasje ? - zapytał bardzo zaciekawiony .
- Więc tak mam marzenie aby moi rodzice pogodzili się z tym że kocham konie i chcę na nich jeździć , i też lubię tańczyć ale nigdy nie miałam okazji zapisać się do żadnej szkoły tanecznej :(
- Aaa wiesz to dobrze się składa mogę ci załatwić takie różne tańce bo mam znajomych i właśnie szukali nowej dziewczyny  bo chcą startować w konkursie ale nie wiedzą jak to zrobic bo ta grupa liczy za mało dziewczyn . Więc ... Jeśli to lubisz to się zgodzisz chyba?
- Ale ja tak dobrze nie umiem tańczyć jak one a konkurs co tu mówić o KONKURSIE jeżeli ja nie jestem na 100% dobrą tancerką .
- Nauczysz się ;) Jutro cię tam zabiorę trochę poćwiczysz z dziewczynami a teraz chodźmy bo się tam martwią :D Ok?
- Dobrze niech będzie ...
Kiedy już dotarliśmy do domu weszłam i usłyszałam od razu :
* KOCHANIE TO TY !?
- Tak mamo to ja ...
* Wiesz jak się o cb martwiliśmy z tatą nie wiedzieliśmy  co się stało .
- Mamo już w porządku nie martw się idź do stołu ja tylko pójdę do łazienki umyć ręce i przyjdę Dobrze?
- Tak idź i przychodź zaraz .
- Ok zaraz wracam ....
Weszłam na górę i zobaczyłam jak Maxs czegoś szuka i zapytałam
- Czego szukasz?
- Aaaa muszę coś poszukać a ty idź umyj ręce ;)
- No dobrze
Poszłam do łazienki i kiedy myłam sobie ręce bardzo się przestraszyłam bo Maxs podszedł do mnie i mnie objął powiedział : ŻE WRESZCIE ZNALAZŁ TO CZEGO SZUKAŁ BYŁO TO ŚLICZNE SERDUSZKO W KTÓRYM BYŁY MOJE I JEGO ZDJĘCIA OGLĄDAJĄC TO BARDZO SIĘ WZRUSZYŁAM I POWIEDZIAŁAM :
- Kocham Cię <3

* Następnego dnia *

 Kiedy obudziłam się popatrzyłam na zegarek który właśnie wybił godzinę 10:00 no i wtedy przy pomniało mi się że mam jechać z Maxsem do tej szkoły tańca szybko pobiegłam do łazienki rozczesałam włosy pomalowałam usta błyszczykiem i poszłam wybrać sobie ubrania na dzisiejsze tany tany wybrałam dresy , trampki , bluzkę na ramiączka i bluzę .


* 1 godzinę później *

Zadzwonił dzwonek do drzwi i kiedy go  usłyszałam szybko pobiegłam je otworzyć . Usłyszałam :
- Gotowa ?
- Tak ! :D
- No to jedziemy :)

* 30 minut później *

Kiedy dojechaliśmy na miejsce wysiadłam na przeciwko dużego budynku na którym na pisane było " I love you DANCE " Powiedziałam z przerażeniem :
- A jak sobie nie poradzę ? :O
- Dasz radę wierzę w ciebie ;)
Kiedy weszliśmy do sali tanecznej ujrzałam 4 dziewczyny i dwóch chłopaków okazało się że tych dwóch chłopaków są to Maxsa przyjaciele a 4 dziewczyny koleżanki z grupy tańca . Po krótkim przedstawieniu mnie było przez minutę cicho i już myślałam , że mnie nie przyjmą aż tu nagle wszyscy przybiegli do mnie i witali się jakby nie wiem co mówili wszystko co dobre i dziewczyny postanowiły zatańczyć mi pewien łatwy układ oczywiście moja odpowiedź brzmiał : TAK ! Patrzyłam i nie wierzyłam że kiedyś zdołam się tego nauczyć aż one poprosiły mnie do tańca i pokazania swoich kroków bałam się żeby się ze mnie nie śmieli ale postanowiłam spróbować weszłam na środek i zaczęłam tańczyć do rytmu muzyki :*

                                                                                                        Aż wreszcie dołączyły się do mnie dziewczyny i wymyśliły następny układ z moimi kropkami byłam tym wszystkim taka podekscytowana że nawet nie wiedziałam kiedy zleciał cały dzień ....

                                                                                                                                                                                                                           
Kiedy skończyliśmy tańczyć słyszałam tylko same pochwały że świetnie tańczę mam dobre pomysły jestem inteligentna , jestem super i w ogóle było to bardzo miłe <3

Rozdział 6

Kiedy usłyszałam słowa " Ale to głupia sytuacja " to nie wiedziałam co myśleć . Staliśmy tak z Maxsem od ponad 5 minut i patrzyliśmy na siebie jakbyśmy się nie widzieli od 100 lat . Aż przerwałam to i powiedziałam :
- Ej no powiesz mi to bo jak nie to nie będę marnowała czasu i pójdę ...
- No niech ci będzie .
- No to o co chodzi ? - zapytałam nie pewnie .
- Chodzi o nas Lucy mam dość trzymania tego w sobie KOCHAM CIĘ rozumiesz to ?
- Mnie ty ? ... Poczekaj nie rozumiem ty mnie KOCHASZ ?
- Tak Lusy i to bardzo mocno od kiedy przyszłaś do nas do klasy :)
- Haha od wtedy ?
- Tak kiedy wpadłaś do tej klasy nie wiedząc gdzie jesteś ujrzałem w tobie inna dziewczynę inną od wszystkich .
- To znaczy jaka jestem ?
- Inteligentna , utalentowana , śliczna , troskliwa , kochająca , urocza , uczciwa , mądra ....
- Dobra dobra skończ :D - roześmiałam się czując się zarumieniona dobrze , że było ciemno bo by to zauważył .
- No ale to prawda i mam jedno pytanie .
- Jakie ?
- Czy zostaniesz moją dziewczyną ?
- Ja ?! - stałam nieruchomo i nie wiedziałam co powiedzieć ...


--------------------------------------------------------------------------------------------------------
KOCHANI MYŚLĘ ŻE WAM SIĘ PODOBA I BARDZO DZIĘKUJĘ ZA 102 WYŚWIETLENIA <3 BUZIACZKI :*



piątek, 3 października 2014

Rozdział 5

Kiedy już wiedziałam wszystko o mamie od razu wyszłam do moich przyjaciół Ewana i Alexsi <3
Chciałam im wszystko opowiedzieć o tym co się wydarzyło przez te 2 godziny . Kiedy już doszłam do parku zauważyłam ich i podbiegłam krzycząc :
- Nie uwierzycie co się stało przez te 2 godziny
- CO! :D
- Moja mama jeździła końmi !
- Co?! Jak to - powiedziała ze zdziwieniem Alexsi
- No... też nie wierzyłam ale już wiem , dlaczego rodzice zabraniają mi jeździć :(
- Czemu co się stało ?
- No moja mama miała wypadek na koniu w moim wieku wylądowała w szpitalu i oni bardzo się o mnie boja , żeby mi się nic nie stało ...
- No ale chyba nie przestaniesz kochać koni ?
- No na pewno nie ale tylko mówię wam o tym żebyście wiedzieli
- No ok , już się nie smuć przecież wszystko już jest pod kontrolą ;) - powiedzieli razem przytulając mnie z całej siły :)
- Ejj ... Udusicie mnie zaraz :D
- O to chodzi hahahaha ... :D :D :D
- Ok Kochani ja niestety muszę już lecieć bo jak się okazuję jedziemy na kolację do mamy koleżanki i muszę już iść się uszykować :) Więc Papa spotkamy się jutro ?
- Tag oczywiście kochana miłej zabawy ;)
- Dzięki ...

Po tej rozmowie pobiegłam do domu żeby zdążyć się przebrać założyłam białą sukienkę rozpuściłam włosy i poszłam

Od razu usłyszałam :
-Kochanie jesteś piękna
- Dziękuję bardzo mamusiu :) Starałam się wyglądać ładnie
- To dobrze ok jedziemy .
Wsiadłam do samochodu i czekałam , aż spotkam się z nowymi ludźmi miałam nadzieję , że okażą się super ale jeżeli tata i mama ich lubią i przyjaźnią się z nimi od dzieciństwa to muszą byś fajni .


* 25 minut później *

 Kiedy do jechaliśmy na miejsce zobaczyłam znany mi motor patrzyłam na niego jakieś 2 minuty aż ktoś otworzył drzwi . Moja mama z tatą od razu zaczęli się witać gadać przytulać całować a ja tak stałam i patrzyłam , aż wreszcie usłyszałam głos którego znałam . I dobrze myślałam bo to był Maxs czułam jak zapadałam się pod ziemię nie wiedziałam czy patrzeć mu w oczy żeby mnie poznał czy nie . Więc szybko odwróciłam się w inną stronę i pobiegłam wszyscy krzyczeli , żebym wracała i gdzie idę aż usłyszałam Maxs biegnij za nią zatrzymaj ją !
- Dobrze mamo .
Biegłam przed siebie aż trafiłam do lasu było tak pięknie , że się zatrzymałam <3 Kochałam patrzeć na gwiazdy na niebie i co się z nich wytworzy ale było coś piękniejszego dzisiejszej nocy zobaczyłam oświecone małe jeziorko . Które przypominało mi coś z dzieciństwa ale nie miałam pojęcia co to mogło być . Aż tu nagle usłyszałam :
- Pięknie co ? - mówił idąc w moją stronę
- Tak ale czy możesz iść ?
- Ale dlaczego chcę cię poznać wydajesz się fajną dziewczyną :)
- Tak tylko jak mnie zobaczysz to zmienisz zdanie
- Czemu odwróć się
- Ale jak coś to nie moja wina nie ja tego chciałam
- Dobrze
Bardzo powoli i nie śmiało odwracałam się do Maxsa ta chwila była dla mnie bardzo dziwna . Kiedy już do końca się odwróciłam Maxs powiedział :
- Lucy ?
- Tak ja i co mówiłam żeby się nie odwracać
- Nooo właściwie dobrze że się odwróciłaś bo miałem chęć zapytać cię o chodzenia haha
- Aha bardzo śmieszne ja już może pójdę . Cześć .
- Nie poczekaj nie chciałem cię urazić - powiedział łapiąc mnie za rękę .
- Ale się stało ja już idę  Cześć !
- Lucy poczekaj . Mam dość kłócenia się z tobą rozumiesz !
- Tak ale mówisz to tylko poza liceum tak to jest wszystko od początku nie widzisz tego ?
- Widzę ale ...
- Ale tam masz swoich kolegów i koleżanki na których ci bardzo zależy więc ja nie mam tu nic do gadania na temat kłótni z tobą .
- No ale ja jestem tylko tam taki chamski ale jak chcesz to się zmienię a poza szkołą nie jestem taki uwierz mi - powiedział wzdychając .
- Poco mi to mówisz ?
- Yyy to głupia sytuacja .
- No mów ...
------------------------------------------------------------------------------------------------
Co będzie dalej już dowiecie się w kolejnym rozdziale ;)