czwartek, 30 października 2014

Rozdział 24

17:30-No godzina kiedy się obudziłam,a tu jeszcze ciągle padało nie było co robić bo nie można wyjść na dwór nawet do pobliskiego parku spotkać się z przyjaciółmi i im wszystko powiedzieć co się stało.Bardzo mi źle,że nie ma ich tu dziś ze mną,ale to też moja wina bo nie żegnając się z nimi pobiegłam do Maxsa.No ale mam nadzieje,że oni to zrozumieją i nie będą mieli do mnie żalu.Ale teraz jestem bardzo głodna i muszę chyba sobie coś zrobić do jedzenia.Zrobię sobie naleśniki i Lucasowi.Tylko gdzie on się podział?Może nie chciał mnie budzić i poszedł do domu,a może po prostu poszedł pooglądać dom.W którym nie był od czternastu lat.Nie namyślałam się długo i weszłam po schodach wołając go na kolacje:
-Lucas jesteś?
-Ooo Lucy obudziłaś się wreszcie już myślałem,że będziesz tak spała do jutra i nie chciałem cię budzić.Mam dla ciebie niespodziankę ale to po kolacji bo jestem głodny jak wilk
-Dobrze,a jaką niespodziankę
-No nie mogę ci powiedzieć bo wtedy jej nie będzie
-Dobra-uśmiechnęłam się i skierowałam do kuchni w której zawsze mama urzędowała
-Co będziemy jeść?
-Naleśniki z dżemem truskawkowym
-Ooo pycha nie mogę się doczekać
-Ja też-powiedziałam z uśmiechem na twarzy,a myślałam,że już się nie pojawi

-To ja może przygotuje talerzyki i widelce?
-No dobrze to talerzyki są w szafce u góry a widelce tu w szufladzie
-Ok a masz serwetki?
-Tak leżą na blacie
-Dobrze dzia idę szykować na stół
-Dobra dziękuję
-A za co?
-No za to,że mnie wspierasz i,że nie jestem sama pojawiłeś się w dobrej sytuacji
-Nie ma za co od czego ma się rodzinę
Uśmiechnęłam się i nalałam ciasta do naleśników na patelnie.Żeby było lepiej smażyć zawsze włączałam sobie muzykę.To mi poprawiało humor i widziałam,że nie tylko mi,a mojemu bratu tak samo.Mój brat świetnie śpiewał,grał ale też super się ruszał.Powiedziałam z roześmianiem:
-Super tańczysz
-Aaa no wiesz lata praktyki ale zaraz zobaczymy jak tańczysz ty
-Nie ja nie umiem
-Chodzisz gdzieś do jakiejś grupy tanecznej?
-Tak chodzę
-No to umiesz smaż szybko naleśniki i tańczymy-Lucas powiedział uśmiechnięty
-A nauczysz mnie tego układu?
-No jasne jak ci się podoba
-No jasne,że tak!
-Ok to zaczynamy jak usmażysz naleśniki
-Dobrze zgadzam się ale po kolacji idziesz pokazać mi niespodziankę
-No ok nie odpuścisz dziś?
-Nawet o tym nie myśl
-Dobra-roześmiał się
A ja dalej smażyłam naleśniki.Postanowiłam przekręcić jednego ale nie tak zwyczajnie tylko tak ekstra i porzuciłam go do góry.No i nagle klops przykleił się do sufitu a ja zaczęłam się śmiać od raz Lucas podszedł,żeby zobaczyć co się stało ale to nie najlepsze co się stało po chwili naleśnik spadł na głowę mojego kuzyna,a ja miałam ubaw jak nigdy do tond i nie mogłam się powstrzymać od śmiechu a mój biedny brat był nieszczęśliwy.Powiedziałam do niego z roześmianiem:
-Może spróbujesz...Haha
-Haha śmieszne ale mogę spróbować może się udał po tylu przygodach
-Dobra dobry?
-Taaa
-Haha dobrze chyba nie jestem najlepsza do takich ekstremalnych rzeczy więc dam inną propozycję zjemy może serek?
-no dobry pomysł-odpowiedział z uśmiechem
-Ok pójdziemy już do tej niespodzianki?
-Ok ale weź telefon bo potrzebny żeby była muzyka do tańca
-Dobrze to tam będziemy uczyć się układów?
-No możemy
-Dobrze to chodźmy...
Po wszystkich akcjach weszliśmy na górę kierując się na strych nie wiedziałam jeszcze co dla mnie przyszykował Lucas ale myślałam o czymś miłym i wesołym.Kiedy doszliśmy do drzwi brat zakrył mi oczy chustką i poprowadził na strych.Powiedziałam:
-Mogę już?
-Noom
Kiedy zdjęłam chustkę to stałam na środku strychu na którym nic się nie zmieniło tak samo był opuszczony i nic w nim nie było zapytałam się:
-I poco mnie tu przyprowadziłeś?
-No bo to jeszcze nie koniec chodź
-Ale gdzie mam iść?
-Za mną
-No dobra
Idąc za nim nie wiedziałam gdzie szliśmy,a przecież byłam w swoim domu i powinnam znać wszystkie zakątki w nim ale okazało się inaczej najfajniejsze miejsce w tym domu znał mój bart od dzieciństwa o nim nie miałam pojęcia mama i tata nic mi o nim nie powiedzieli.Było tam tak pięknie na około paliły się lampki przypominało mi to domek na drzewie.Nie mogłam oderwać od niczego wzroku ale kiedy doszłam na koniec pokoju schowanego na strychu stał tam wielki fortepian nie wierzyłam własnym oczom i zapytałam kuzyna:
-Kogo to?
-Twojej mamy
-Naprawdę?
-Tak przychodziła tu jak miał ciężki dzień
-Aha a ty wiedziałeś od początku?
-Nie  dowiedziałem się od mojej mamy nie dawno
-Aaa to dobrze bo myślałam,że nie znam swojego domu za dobrze
-Hehe chcesz może zagrać?
-No spróbuje ale nie wiem czy będę umiała.
-Dasz radę

7 komentarzy:

  1. Boskie , skarbie <3 √

    -Twoja Ewa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie szalej tak z tymi rozdziałami :p heh

    Ile TP opowiadanie będzie miało rozdziałów ?? :))

    •ADA•

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeszcze nie ustaliłam a rozdział dziś napisałam jeden :P :*

      Usuń
  3. Oby tak dalej , Misia to idzie w dobrym kierunku .

    OdpowiedzUsuń