niedziela, 30 listopada 2014

Rozdział 45

Zamknąć oczy,pomyśleć o tych dobrych rzeczach.Nie da się tak!Mój przyjaciel jest chory.Odliczają mu dni do rozstania się z tym światem.Bać się,czy tego nie pokazywać i spędzać z nim najlepsze chwile-zadaje sobie to pytanie już 24 godziny,nie wiem czy mam płakać.czy nie pokazywać tego i dalej żyć tak jak żyłam do tej pory.Dlaczego ja muszę zawsze cierpieć na śmierci innych.Jak moich rodziców a teraz Dylana.Musi tak być?Właśnie teraz jedziemy z Dylem na badania do szpitala,mam nadzieje,że jego wyniki nie będą złe...I jego życie nie skończy się tak szybko.
-Lucy?-usłyszałam głos obok mnie
-Tak?
-Martwisz się?
-Bardzo chciałabym,żebyś został.
-Tak jest
-Życie jest niesprawiedliwe!-krzyknęłam
-Spokojnie-Dyl złapał mnie za rękę.
Ja nie miałam już ochoty użalać się nad całym światem tylko spojrzałam na chłopaka i uśmiechnęłam się delikatnie kładąc głowę na jego ramieniu.Nie byłam w stanie zliczyć moich łez które leciały jedna,po drugiej.

*10 minut później*

Kiedy doszliśmy na miejsce nie chciałam tam wchodzić ale musiałam.Bo wtedy będę wiedzieć co dalej stanie się z Dylanem.Czy będzie jeszcze ze mną czy odejdzie.I nie zostanie po nim śladu.Bardzo się boję.Tego co stanie się jak Dyl przeczyta swoje wyniki.Właśnie czekam cała roztrzęsiona na poczekalni.Patrząc jak te wszystkie pielęgniarki i lekarze chodzą w tą i z powrotem.Myślę,też kto stworzył te wszystkie cholerne choroby.i inne rzeczy na których człowiek bardzo cierpi.Czekając dobre 30 minut w końcu chłopak wyszedł mówiąc:
-Jestem otwieramy wyniki?
-Dobrze,ale poczekaj...powiedziałam przytulając go
-Tak?
-Pamiętaj zawsze cię kochałam
-Ja ciebie też wszystko co będzie na tym kawałku papieru zależy od wszystkiego.
-Wiem to otwieraj
Wzdychając bardzo głęboko przełykając ślinę czułam,że coś między mną a Dylanem jest.Ale teraz myślałam tylko o jednym.Żeby na tej kartce było coś co mogło nas obydwojga pocieszyć.No i teraz zaczęło się mój przyjaciel zaczął czytać dokument:


Dylan Evans 

Z wielką przykrością powiadamiamy,że zostało panu tylko 5 dni życia.I to już postanowione mamy nadzieję,że spędzisz je dobrze.Jeżeli masz kogoś bliskiego powiadom go o tym jak najszybciej.
Doktor German. 

Słuchając słowa które były w liście od doktora byłam cała w łzach.Wyniki Dylana wskazywały na to co pan German napisała...Nie mogłam się powstrzymać i przytuliłam go jak najmocniej.Mówiąc po cichu:
-Dylan?Nie mogę tego opisać jestem zła ale też smutna.Zła dlatego,że mi nie powiedziałeś od razu a smutna bo odejdziesz za pięć dni.Wiesz o tym,że musisz powiedzieć teraz wszystko rodzicom?
-Wiem właśnie tego się obawiam
-Spokojnie będę z tobą.Ale teraz chodź do domu
-Dobrze-powiedział obejmując mnie i kierując się w stronę wyjścia.
Chciałam żeby te 5 dni zleciały jakoś wspaniale żeby Dylan pozostał w mojej pamięci na zawsze.Jeszcze nie mogłam się obudzić z tamtego dnia kiedy Dyl powiedział że jest chory i umiera.Kochałam go w głębi serca ale nie umiałam mu tego wyznać.Chociaż wiedziałam,że zostało tak mało czasu...Idąc do domu myślałam o tych wszystkich chwilach  dobrych i złych.Nie miałam już żalu do mojego przyjaciela za to że mnie porwał tamtego dnia.

*30 minut później*

Kiedy przyszliśmy do domu.W oczach Dylana pojawił się nie pokój,wiedziałam,że się bardzo bał.Ale nie miałam ochoty stać jak ten słup soli i weszłam do środka ciągnąć za rękę Dyla.Przywitałam się szybko z rodzicami chłopaka i wbiegłam na górę zostawiając ich samych...Wchodząc usłyszałam początek rozmowy który brzmiał:
-Mamo,tato przepraszam,że wam nie powiedziałem od razu..ale nie mogłem...
-Czego nam nie powiedziałeś?
Po tamtych słowach zamknęłam drzwi i położyłam się na łóżku jednocześnie płacząc.Nie umiałam się pogodzić z tym,że znów stracę najbliższą mi osobę.


2 komentarze:

  1. Jejku :( to się porobiło :'(


    On nie może umrzeć! :'( :'(


    ~Mrs. Eve

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety :'( Prawie koniec opowiadania trzeba jakoś to skończyć...

      Usuń