Kochani to już ostatnie rozdziały tego opowiadania.Więc czytajcie uważnie bo będzie się działo..Myślę,że wam się chociaż odrobinę podobało.Dziękuję za wenę do pisania <3
Obudził mnie Dylan.Który stał na de mną i przyglądał się mi jakby ducha zobaczył.Więc:
-Co tak się patrzysz?-zapytałam zdenerwowana
-Bo się zakochałem-odpowiedział z uśmiechem
-I musisz się tak patrzeć?
-Tak bo kocham ciebie
-Mnie?Jak to?-
-Po prostu.Lucy jesteś najładniejszą,najzdolniejszą,najśmieszniejszą i najukochańszą dziewczyną jaką znam.
-Dziękuję-uśmiechnęłam się ocierając oczy,aż tu nagle Dylan mnie zaskoczył zapytał czy będę jego dziewczyną.Nie wiedziałam co odpowiedzieć.Leżałam na łóżku patrząc się w sufit 10 minut.Nie dawno co rozstałam się z Maxsem.Chyba nie jestem gotowa jeszcze na kolejny związek.Dyl musi mnie zrozumieć.Wstałam z łóżka kierując się w stronę pokoju Dyla otwierając drzwi zapukałam i weszłam mówiąc:-Musisz mnie zrozumieć ale nie jestem gotowa na związek nie dawno co rozstałam się z Maxsem i nie mogę wyobrazić sobie kolejnego związku tak szybko.Wybacz...-powiedziałam opuszczając głowę w podłogę.
-To ja cię przepraszam.Za szybko wszystko zaplanowałem ale zrozum chcę się cieszyć każdą chwilą,każdą sekundą życia.Dopóki je mam-odpowiedział przytulając mnie do siebie.
-Jak?Dopóki je masz?!Nie rozumiem-odsunęłam się od niego pytając
-Oj nie ważne tak powiedziałem
-Dobrze już ale wrócę do tego za jakiś czas.Przyszedł mi do głowy pomysł.Masz numer do rodziców?-Mam do mamy.A co?
-TO PODAJ
Zaczął pisać numer a ja szybko wyrwałam telefon i zadzwoniłam.Odebrała faktycznie jakaś kobieta więc zapytałam:
-Pani.Evans?
-Tak kto mówi?
-Przyjaciółka pani syna chciałby z panią porozmawiać.
-Mój syn dla mnie już nie istnieje nie znam go z mężem
-Proszę panią niech pani poczeka.Rozumie pani że Dylan się zmienił nie jest taki jak był kiedyś ma uczucia,Kocha wie co to znaczy.Niech pani da mu szansę i porozmawia z nim.Błagam.
-Dobrze daj go.
Zawołałam Dylana,a sama weszłam do łazienki.Ogarnęłam się trochę weszłam szybko pod prysznic umalowałam usta błyszczykiem.Włosy zawiązałam w kucyka i wyszłam,Gotowa do wyjścia,Dyl szybko do mnie podbiegł i nie wiedząc co robi pocałował mnie prosto w usta.Nie chciałam tego więc wyrwałam się i powiedziałam:
-Co ty wyprawiasz?
-Przepraszam poniosło mnie chciałem ci tylko podziękować za to,że namówiłaś moją mamę do rozmowy.Jeszcze dziś jedziemy do Paryża.Pakuj się.I ruszamy na lotnisko,mamy tylko 3,5 kilometrów,Dotrzemy szybko.I zdążymy na pierwszy lot.
-Naprawdę ! OMG to szybko bo mało czasu nam zostało wylot jest o 10:20
-A jest 10:00 mamy tylko 20 minut szybko Lucy!
Bardzo szybko się spakowaliśmy i wybiegliśmy z hotelu jak byśmy zostali przestraszeni.Nawet nie zdążyliśmy się pożegnać.Ale teraz najważniejsze było to,że jadę z moim przyjacielem do Paryża.Do jego kochanych rodziców którzy na pewno go kochają i tęsknią bardzo mocno.
-Gotowa?
-Tak-odpowiedziałam szczęśliwa jak nigdy do wcześniej.
-No to jedziemy-uśmiechnął się i przez chwilę trzymał mnie za rękę z wyrazów podziękowania.
-Okey jedź już bo nie zdążymy-powiedziałam
-Okey to ruszamy w przygodę.Zostawiamy to co nam przeszkadza i ruszamy na przód.
-Nom
*15minut później*
Dojechaliśmy i wtedy szybko wysiedliśmy z samochodu biegnąc w stronę lotniska w ostatniej chwili zdążyliśmy tylko daliśmy bilety i migiem do samolotu.Znaleźliśmy sobie miejsce iii..wtedy poczułam że zaczynam żyć od nowa.Z kimś komu mogłam zaufać.Dyalan był na prawdę dobrym przyjacielem i zasługiwał na wsparcie rodziny.Moje myśli przerwał kapitan który ogłosił:-UWAGA,UWAGA PROSZĘ ZAPIĄĆ PASY STRATUJEMY!
No i było to prawdą wznosząc się do góry popatrzyłam na Dyla jaki był zachwycony tym,że może znów zobaczyć się z rodzicami.Złapałam go za rękę patrząc na niego tak jak on na mnie rano.Tak skończył się kolejny dzień z nim.Czyli fantastycznie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz