Po przywitaniu się pani Alice zaprosiła mnie do stoły żebym coś zjadła po tej długiej podróży.Nic nie mówiąc poszłam i usiadłam obok Dylana.Wzięłam ze stołu kurczaka i 2 ziemniaczki pieczone..Było pycha.Aż mama chłopaka się odezwała:
-Dylan opowiadaj jak był w Los Angeles?
-Mamo nie ma nic fajnego w tym,że tam byłem jedyną rzeczą która była dobra to to że poznałem Lucy.
Wtedy mnie zatkało próbowałam się nie rumienić ale się nie udało.Tylko popatrzyłam na chłopaka i jego błękitne oczy jak ocean przełykając ślinę bardzo zawstydzona... Czekając,aż mama i tata Dyla opuszczą ze mnie wzrok.Sama popatrzyłam na podłogę i powiedziałam:-Przepraszam czy może pani mi powiedzieć gdzie znajduje się łazienka?
-Kochanie na końcu korytarza po prawej stronie..
-Dobrze dziękuję-odpowiedziałam wstając i idąc do łazienki żeby ochłonąć po tym wydarzeniu.Naprawdę nie wiedziałam czy lepiej siedzieć cicho czy zacząć się śmiać,a może płakać?Dylan mnie bardzo zaskoczył...
*10 minut później*
Po obiedzie z Dylem wyszliśmy na zwiedzanie Paryża,oh ile tu było miejsc do zwiedzania.Mogła bym tu mieszkać-pomyślałam uśmiechając się delikatnie.Aż nagle usłyszałam.
-Lucy idziemy do domu ciemno już się robi potem nie będziemy wiedzieć gdzie jesteśmy.
-Poczekaj jeszcze trochę chodź usiądziemy sobie na ławkę i pogadamy.
-Ale o czym?
-Przecież widzę,że coś cię gryzie nie jesteś taki jak zawsze.
-Czyli jaki?
-No uśmiechnięty,rozrywkowy i w ogóle...
-Aaa zmęczony jestem tą podróżą
-Nie miałeś czegoś innego do wymyślenia na serio się pytam co się stało?
-No bo ja umieram ....
-Co?!-krzyknęłam patrząc w jego błękitne oczy
-Jestem chory na raka przepraszam,że ci nie powiedziałem wcześniej.-Dylan!Jak mogłeś mi nic nie powiedzieć,a rodzice wiedzą?
-Nie i na razie niech to zostanie między nami.
-Dobrze ale na pewno można ci jakoś pomóc..
-Tak operacją ale to nie zła kasa nie mam tyle.
-To powiedz to mamie i tacie ja też ci pomogę.-powiedziałam płacząc na jego ramieniu. Chciałabym,żeby to był tylko zły sen z którego w każdej chwili mogę się wybudzić ale niestety to nie była prawa.Prawdą było tylko jedno,że Dylan jest chory..I jego życie dobiega końca!Nie wiedziałam co zrobić w tej sytuacji.Z Dylem znałam się od niedawna ale coś między nami za i skrzyło,byliśmy dobrymi przyjaciółmi,nie spodziewałam się,że stracę go po tak krótkim czasie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz