wtorek, 4 listopada 2014

Rozdział 32

Obudziłam się nad ranem,ale sama na łóżku przykryta pierzyną.Zerwałam się z niego i poszłam poszukać Maxsa.krzyknęłam raz...drugi..ale nie dostawałam odpowiedzi,aż tu nagle odwróciłam się w stronę kuchni i zobaczyłam Maxsa powiedziałam:
-Cześć-uśmiechając się do niego
-Hej już wstałaś?
-Tak chcesz coś jeść?
-Yy ale ja już przygotowałam śniadanie leży na stole
-Aaaa-podeszłam do stołu w salonie i zaczęłam jeść placuszki z jabłkiem były pyszne mój chłopak miał talent do gotowania.Uśmiechnęłam się do niego kiedy skończyłam i powiedziałam:
-Ja muszę iść już się szykować na pogrzeb.
-Dobrze to ja też pójdę do domu się uszykować
-Na razie do zobaczenia za godzinę
-Papa-odpowiedział i poszedł
Weszłam do swojego pokoju i otworzyłam szafę leżały w niej miliony sukienek ale ja nie miałam tej jedynej na dzisiejszą uroczystość.Aż w końcu znalazłam sukienkę odpowiednią.Wyszłam z pokoju do łazienki i podeszłam do lusterka rozpuściłam włosy i lekko polokowałam umalowałam usta błyszczykiem.A na oczach zrobiłam kocie kreski.Leciutko pomalowałam  powieki.I wyszłam z pomieszczenia kierując się do drzwi.Po drodze wzięłam małą torebeczkę.Założyłam buty i wyszłam idąc drogą do kościoła,aż ktoś mnie zaczepił byli to moi przyjaciele z którymi nie widziałam się od czasu zakończenia roku.Powiedziałam:
-Hej kochani gdzie idziecie?
-My dotrzymać ci towarzystwa na pogrzebie.
-Skąd wiecie?
-Od Maxsa.
-Powiedział wam?
-Tak ale nie martw się możesz na nas liczyć-przytulili mnie i lekko pogładzili po włosach.
-Dziękuję wam za to,że jesteście kocham was bardzo mocno.
-My też cie kochamy!
Po skończeniu rozmowy poszliśmy szybko do kościoła,żeby się nie spóźnić było tam bardzo dużo osób ale prawie nikt nie z mojej rodziny pomyślałam:On nic nie wiedzą tylko ciocia.ciocia czyli mama Lucasa i wujek.Reszta to moi znajomi ze szkoły bardzo mnie to dziwi,że wszyscy tu przyszli nawet zespół Maxsa przyszedł dla towarzystwa.Ten dzień jest dla mnie bardzo straszny pomyślałam siadając w pierwszej ławce obok Lucasa i innych członków rodziny tu zgromadzonych.Siadając do ławki zobaczyłam przebijające się przez szybę promienie słoneczne i poczułam,że tuz obok jest mama i tata.No i się zaczęło ksiądz przyszedł i zaczął mówić,aż poprosił mnie do przemowy wstałam i podeszłam.Czytając poczułam łzy na policzku ale podniosłam głowę do góry i zaczęłam:

                                            Zgromadziliśmy się tu tej....

Aby pomodlić się za moich najukochańszych rodziców.Którzy byli ze mną zawsze kiedy ich potrzebowałam obok siebie...Mam nadzieje,że spoczywają spokojnie już gdzieś tam u góry,a także mam nadzieje,że są razem zemną i patrzą na mnie nawet w tej chwili.Bardzo ich kochałam i nie wiem co teraz bez nich będzie jestem dopiero siedemnastolatką,a co tu mówić o życiu bez rodziców nie wiem jeszcze co się stanie w przyszłości czy będę pracować czy będę chodzić jednak jeszcze do szkoły,a może zamieszkam z rodziną zastępczą.Mam wielką nadzieje,że dam sobie jakoś radę i będę dzielną dziewczyną tak jak do tej pory.Mam bardzo kochanych przyjaciół,rodzinę,chłopaka a także znajomych ze szkoły i kiedy do nich się zwracam zawsze są mi na pomoc.Kocham moich rodziców ze względu,że są już na innym świecie kocham was za to,że tu ze mną jesteście i pomagacie mi w tej trudnej dla mnie sytuacji.A teraz chciałbym jeszcze zagrać  na fortepianie piosenkę którą zaczęła moja mama,a ja ją skończyłam...

Zaczynając grać zamknęłam oczy i pomyślałam o rodzicach i moim dzieciństwie z nimi od razu mi się ukazali jak biegali ze mną po łące z kwiatami a ja byłam taka szczęśliwa.Po tym zaczęłam grać.I śpiewać....

******************

Love will remember you,
And love will remember me,
I know it inside my heart,
Forever will, forever be ours,
Even if we try to forget,
Love will remember 




2 komentarze:

  1. Bardzo ładne :3


    O jej kochane z ich strony ze przyszli na ten ppgrzeb :)

    OdpowiedzUsuń