sobota, 8 listopada 2014

Rozdział 36

Po skończonym spacerze Maxs odprowadził mnie do domu.Przytulając się do niego powiedziałam kilka słów które opisały ten dzień.A on odpowiedział:
-Ze względu na czas,miesiąc czy tam godzinę zawsze możesz na mnie liczyć Lucy.....Zawsze.-powiedział oddalając się wolnym krokiem a ja nie mogłam się powstrzymać i krzyknęłam:
-Maxs poczekaj!
-Co się stało skarbie?
-Wejdziesz?Jestem teraz sama w domu i nie wiem co robić nie ma rodziców nie ma z kim gadać
-No dobrze
-Dziękuję-powiedziałam stojąc na palcach i całując go w policzek.
-Nie ma za co.-mówił trzymając mnie na ręce.
Wchodząc do domu zdjęłam buty i popędziłam na górę umyć ręce i twarz.Po skończeniu zeszłam na dół i usiadłam obok mojego chłopaka.Mówiąc:
-To co oglądamy jakiś film?
-Nie może zagrasz coś na fortepianie?
-No dobrze ale teraz?
-Tak teraz-uśmiechnął się
-Dobrze-powiedziałam idąc pierwsza na strych.Kiedy już doszliśmy usiadłam na krzesełku i zaczęłam szukać jakieś piosenki odpowiedniej do nastroju zaczynając grać rozległ się krzyk:
-Lucy!Lucy gdzie jesteś?!
Usłyszałam głos Liama z dołu i szybko zeszłam myśląc czego on tu szuka o tej porze.Powiedział:
-Cześć co chcesz?
-Mogę u ciebie zanocować?
-Słucham?-odpowiedziałam zaskoczona
-No mogę chłopaków nie ma w domu a ja zapomniałem kluczy i nie mogę się dostać do środka
-Aaa nie masz jakiegoś kumpla?
-Yyy-powiedział zauważając Maxsa za mną

*Maxs*

-Siema Liam a co ty tu robisz?
-Eh to długa historia-wysyczał przygryzając wargi
-Taka długa,że musisz przychodzić do mojej dziewczyny i prosić o nocleg?!-krzyknął podchodząc do niego ze wściekłą miną,a ja...ja musiałam to jakoś przerwać bo jeszcze by się pobili
*Lucy*
-Stop,stop chłopcy-krzyknęłam
-Spokojnie Lucy nic nikomu się nie stanie tylko wyjdziemy na dwór pogadać jak facet z facetem
-Dobrze-powiedziałam do Maxsa a po chwili usłyszałam huk i poleciałam zobaczyć co to otwierając drzwi Liam miał cały zakrwawiony nos a Maxs wargę.Krzyknęłam:
-I co do cholery wyprawiacie jesteście bezmyślni włazić szybko do domu zaraz sobie pogadamy!
-Ale....-powiedzieli razem
Chłopacy usiedli na kanapie a ja ustałam na przeciwko nich mówiąc:
-I co to miało znaczyć?!
-Drobna sprzeczka
-Kurdę i to nazywacie drobną sprzeczką to coś wam się porąbało zachowujecie się jak barany.Znacie się od dzieciństwa.Jesteście przyjaciółmi,a przyjaciele tak nie postępują nie sądzicie?!
-Dobrze,już dobrze poniosło nas obydwoje-powiedział Maxs
-Właśnie widzę-powiedziałam biorąc wodę utlenioną i waciki
-Co będziesz robić?-zapytał Liam
-Leczyć wasze mózgi może coś pomoże ale nie sądzę

-Spokojnie Lucy już jest w porządku
-Zobaczymy
Wlewając na wacik wodę najpierw wytarłam rozciętą wargę Maxsowi,a potem drugiemu niezdarze.Mówiąc:
-Maxs daj klucze Liamowi do domu a ty zostaniesz dziś u mnie na noc.
-Dobrze.Już daje-odpowiedział wyciągając klucze w kieszeni.


4 komentarze:

  1. Jeżeli chcesz żebym umarła to bardzo dobrze ci idzie -,-
    A tak poważnie..... Jezu :o
    Co to było? ;p
    Dwuch zajebistych chłopców walczy o jedną dziewczynę! :D
    - Kto chce jej życie?
    - Ja!

    Kocham cię i tęsknie <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Bloga znalazłam dziś i właśnie skończyła czytać.A od jakiś 8 rozdziałów rycze . Piękne <3

    OdpowiedzUsuń